Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2015

Kosmetyczne pamiątki z Litwy

Obraz
Labas rytas :) W styczniu odwiedziłam stolicę Litwy, przepiękne Wilno. Co prawda wycieczka była krótka, ale udana, przemaszerowana i owocna w cudowne chwile. Spędziliśmy tam tylko trzy dni, ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam wrócę. Wyobraźcie sobie, że przez weekend przeszliśmy niemal całe miasto wzdłuż i wszerz, nabijając ponad 40 kilometrów. Piechotą. Podziwiając przepiękne zabytki, odwiedzając więcej kościołów i cerkwi niż przez cały rok. Także próbując lokalnych przysmaków i świetnie dogadując się w sklepikach. Nie mogłam odpuścić takiej okazji i musiałam odwiedzić tamtejsze drogerie :) Gazetkę Drogasa i Eurokosa sprawdziłam jeszcze przed wyjazdem. Poszukałam także blogów litewskich i rosyjskich - tu polecam Wam świetnego bloga przepięknej Aliony. Przejrzałam go z pomocą translatorów, go jednak litewskich jest trudnym językiem. Ale i sama Aliona odpowiedziała mi na wiadomości, więc byłam już bogata w pewną wiedzę. Od tego roku na Litwie obowiązującą walutą jest euro, więc za…

Jak przekonałam się do idei dermokonsultacji firm kosmetycznych?

W marcu zdarzyło się, że odwiedziłam dwa miejsca, gdzie były organizowane dermokonsultacje. Jedno z nich to akcja firmy Vichy, która odwiedzała różne miasta. A druga to cykliczna inicjatywa polskiej marki Sylveco. W ramach postanowień po Dniu Kobiet, gdzie obiecałam sobie, że wreszcie odwiedzę specjalistę od skóry postanowiłam skorzystać z okazji. I generalnie moje wrażenia są pozytywne :) Pierwsze były dermokonsultacje z Vichy, które Białystok odwiedziło w weekend, co poskutkowało niemałym zainteresowaniem. Prawda, że nie stałam długo w kolejce, ale jednak sporo osób się na to skusiło. Widok profesjonalnych pań działał niesamowicie kusząco. Cztery stoiska plus jedna krążąca wokół nich pani z aparatem, której starałam się unikać jak ognia. Też nie lubicie, gdy ktoś robi zdjęcia na jakichś akcjach czy zabawach?  Gdy wreszcie przyszła moja kolej przemiła pani najpierw zrobiła wywiad i rozpoczęła procedurę. Pierwsze - poziom nawilżenia cery. U mnie został sprawdzony na policzku, a przy …

Bo zawsze chciałam być Arielką

Obraz
Z racji zbliżającej się wiosny poczułam ochotę na jakąś zmianę. I praktycznie z niczego wymyśliło mi się ombre. Jednak im więcej o nim myślałam, im więcej zdjęć obejrzałam tym większe miałam obawy. Bardzo sceptycznie podchodzę do rozjaśniania włosów. Owszem, u kogoś może to nie działa tak destrukcyjnie na kosmyki, ale jednak wizja spalenia sobie końcówek nie bardzo mnie nęciła. A przecież z ciemnego brązu nie tak łatwo wyciągnąć naturalny kolor. Praktycznie zarzuciłam już ten pomysł, mimo zakupionego rozjaśniacza (wybrałam pierwszy lepszy z półki, bo i tak się na nich nie znam), kiedy naszło mnie na coś jeszcze odważniejszego - kolorowe ombre! I to już mnie kupiło na amen. Internety pełne są zdjęć przepięknych kombinacji kolorów, mocnych czerwieni, delikatnych pasteli czy wręcz neonowych włosów. Cudowne. I tak kuszące, że nawet rozjaśnianie już nie wyglądało tak strasznie. Pozostał jednak wybór farby. Włosy farbowałam w życiu dwa razy. Pierwszy to były jaśniejsze pasemka w szalonej i…