Ekhem, cześć?

Prawdopodobnie powinnam napisać, że wracam z podkulonym ogonem i na tarczy, bo przez ostatnie pół roku w blogosferze mnie nie było. I to fakt. Nie było, pomimo że wielokrotnie mnie ciągnęło, to jednak wszystko było przeciwko mnie. Tak, dosłownie. Mój ukochany laptop, z którym przeżyłam dobrych kilka lat dosłownie się rozpadł, rozpołowił, a praca na sprzęcie, którego monitor trzeba podtrzymywać, bo trzyma się jedynie na kablach to trochę niekomfortowa sytuacja. Ale nie tylko. Kolejna przeprowadzka i problem z dostawcą internetu na ponad miesiąc. Druga połowa 2014 roku była dla mnie przełomowa z wielu powodów. Spadło na mnie mnóstwo obowiązków, którymi do tej pory zajmował się ktoś inny i cała ta odpowiedzialność po prostu mnie przytłacza. Do tej pory zdołałam się już uporać ze sobą, doskonale wiem, że poradzę sobie ze wszystkim, ale jednak...
Powroty są okropne. Obserwowałam Wasze blogi z ukrycia, nie wysuwając się nawet z cienia, nie komentując, choć doskonale sama wiem, że to komentarze napędzają blogerki do działania. Przepraszam. Ale dziwnym jest wyskoczenie jak diablik z pudełka, prawda?
Zatem, tak na spokojnie, zachciało mi się wrócić :)

Komentarze

  1. Życzę Ci byś od teraz miała czas na bloga i byś nie miała więcej kłopotów z laptopem :-) Witamy ponownie :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że wróciłaś. :-) Czasem tak bywa,że brak czasu na blogowanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też mam spore problemy z laptopem, sypie się. Chciałam kupić sobie MAC'a, ale szkoda mi kasy :P Wiem jak to jest jak się znika i później niewiadomo kiedy wrócić:P :*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Nie lubię reklam, ale komentarze i konstruktywną krytykę chętnie przyjmuję :)

Popularne posty z tego bloga

Kosmetyczne pamiątki z Litwy

Drogeria Ezebra - warto! Trochę dziecinne zakupy na Dzień dziecka :)

Blistex Raspberry lemonade blast - recenzja