Łap włos na jesień!

Powszechnie mówi się, że jesień to zły okres dla naszego zdrowia. Coraz zimniejsze dni, częste deszcze, silne wiatry i ogólne załamanie aury wpływa na niektórych tak źle, że popularne jest powtarzanie 'mam jesienną depresję'. A studenci mają swoją depresję, rozpoczynającą się w października i trwającą o wiele dłużej niż kilka miesięcy jesieni.  Ale ja nie o studentach dzisiaj. Ok, już wiadomo, że jesień jest be. A dla włosomaniaczek jesień oznacza zwiększone wypadanie włosów. I tu gucio, ja się wypisuję z tej grupy. Przez bardzo nerwowe i pełne stresu lato mam wrażenie, że mnie ten problem już dopadł i właśnie na jesień chcę zaplanować walkę z nim. Konkretną, z silnym orężem, długotrwałą, bo niestety ale to głębszy problem.
Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że najlepszą zmianą byłaby zdrowa, zrównoważona dieta, pełna warzyw, owoców i wszelkiego dobra, ale niestety, z niektórych przysmaków nie zrezygnuję. Więc postawię na suplementację preparatem Vitalsss Skrzyp Optima z Biedronki. Właściwie w temacie suplementów nie jestem specjalistą, bo nigdy żadnych nie stosowałam, ale chyba przyda mi się taki zastrzyk od środka. Do tego wcieranie kuracji od Lotonu.  Kuracja to eliksir ziołowy przeciw wypadaniu włosów. Pierwszy raz się z nią spotkałam i właściwie to nie wiem, czego się po niej spodziewać, bo opinii w internetach jest tyle, co kot napłakał. Postawiłabym na kozieradkę, ale niestety, rosołkowy zapach odpada. Po pierwszym użyciu kuracji już wiem, że skleja włosy, więc będę ją stosować przed myciem lub bezpośrednio po. Zapach jest ok, zdecydowanie lepszy niż bycie kostka rosołową, więc tu już plus. Opakowanie ma spray, który jeszcze się nie zaciął, ale rozpryskuje kosmetyk dosyć szeroko, co nie do końca mi odpowiada przez zawartość we wcierce alkoholu denat. Producent obiecuje, że dobrze mi zrobią aminokwasy, witaminy sulfopeptydy sojowe, ekstrakty z łopianu, żeń-szenia i chmielu(upiję sobie włosy...). Sama wcierka wygląda zachęcająco, zielona, czyli ziołowa, naturalna. I koniecznie postanawiam poprawę w kwestii masowania skalpu! Przez wakacje bardzo to zaniedbałam, bo wzmagało to jedynie przetłuszczanie się skóry i było mało przyjemne przy wysokich temperaturach. Ale teraz koniec z wymówkami, wyciągam z szafki miziatora do masażu skalpu i będę dopieszczać swoje cebulki, bo chyba mają mnie mocno dosyć. Od dłuższego czasu zastanawiam się nad stosowaniem oleju na skalp, ale póki co wstrzymam się z eksperymentami i spróbuję się ukoić. Wiem, że w internetach jest mnóstwo różnych sposobów na wypadanie, ale poza dbaniem o włosy postaram się robić także inne rzeczy, a to zajmuje trochę czasu :)

Komentarze

  1. Może też sobie kupie jakieś tabletki, żeby wspomóc włosy od środka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się jeszcze nigdy nie udało dotrzymać do miesiąca łykania, więc teraz to wyzwanie :)

      Usuń
  2. Ja mam urodziny jesienią i szczerze mówiąc fanką nie jestem :P Ja stosuję olejek rycynowy na skalp, na wilgotne włosy, robi swoje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, muszę pomyśleć o tym rycynowym. Chociaż jego gęstość mnie lekko zniechęca

      Usuń
    2. Mnie również, dlatego nakładam go tylko na mokre włosy i tylko na skalp :D

      Usuń
  3. niestety i mnie dopadło wcześniejsze wypadanie :/ więc jesień to raczej przedłużenie tego okresu (czyli lata ) choć bronie się/będę bronić się wcierkami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie jestem jedyna z tym problemem ;(

      Usuń
  4. Powodzenia w walce z wypadaniem:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaczęłam (znowu ;>) pić skrzyp z pokrzywą i zażywać 2 tabletki CP dziennie. Mam nadzieję, że wytrzymam. ;]

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Nie lubię reklam, ale komentarze i konstruktywną krytykę chętnie przyjmuję :)

Popularne posty z tego bloga

Kosmetyczne pamiątki z Litwy

Drogeria Ezebra - warto! Trochę dziecinne zakupy na Dzień dziecka :)

Blistex Raspberry lemonade blast - recenzja