Stara nazwa, nowa jakość, czyli Rimmel Stay Matte

Nie stosuję podkładu codziennie, umówmy się od razu. W roku akademickim owszem, ale latem po prostu mi się nie chce. I tyle. A tu proszę, w trakcie upałów zaopatrzyłam się w dwie tubki tego samego podkładu. Niee, nie są takie same. Pierwsza to odcień 103 True Ivory, o którym już pisałam. Drugi to jego jaśniejszy brat, tak rasistowski, że bardziej już się nie da, bo niedostępny w Polsce odcień 010 Porcelain. Kto kupuje na zapas, ręka w górę! :) Ale od początku, drogie panie

Oba podkłady są opakowane w tubki z dosyć miękkiego plastiku, zakręcane fioletową nakrętką.  Tak, to nie jest najlepsze rozwiązanie, bo bakterie, bo powietrze, wiem. Ale jest wygodnie, bo można zużyć je do ostatniej kropelki, wygrzebanej z rozciętego opakowania. W dodatku sam plastik łatwo się brudzi podkładem i nieźle się naszorowałam, żeby jakoś je umyć do sesyjki (tak blogersko, że bardziej się nie da:D).
Podoba mi się, że beż, który widnieje na opakowaniu odzwierciedla odcień kosmetyku, który jest wewnątrz. Zawartość to 30 ml, czyli standardowo jak na podkład. Ze środka wydobędziemy...
No właśnie. Miałam kiedyś starą wersję Stay Matte i wtedy był to zwykły, płynny podkład. Tutaj za to z całkiem sporego otworu zerka na nas gęsty mus, który trzeba wycisnąć. Za to plus, podkład jest stały, nie rozlewa się i nawet osoby, które nie malują się częściej nie będą miały problemu z nałożeniem go. Wystarczy jedynie umiar :) Ja aplikuję go palcami bądź jajkiem do makijażu, w obydwu przypadkach nie smuży, rozprowadza się dobrze i nawet daje się rozcierać po kilku chwilach od aplikacji. Dla mnie to plus, bo jako krótkowidz zawsze mam problem z roztarciem po bokach twarzy i dopiero po założeniu okularów ewentualne poprawki. Jednak istnieje ryzyko starcia go chociażby z nosa przy katarze.
Podkład nie ciemnieje. I naprawdę matuje! Po raz pierwszy sam podkład jest w stanie mnie zmatowić tak sam z siebie, bez pomocy pudru. Troszeczkę gorzej wypada, jeśli pod makijaż użyję kremu z filtrem, ale i tak nie jest źle. Jeszcze do tego ma dobre krycie, co praktycznie całkowicie wyeliminowało korektor w moim makijażu i używam go już tylko wtedy, gdy nie nakładam podkładu. Efekt prawie cudo.
Ale no właśnie, w każdym podkładzie jest jakieś 'ale' i każdy działa na każdego inaczej. Umiar to słowo klucz, bo Stay matte przy nałożeniu zbyt dużej ilości może wyglądać sztucznie. Żadna z nas chyba nie chce nosić na twarzy maski :) U mnie nie podkreśla suchych skórek, ale muszę przyznać, że teraz bardzo dbam o nawilżenie, więc to może nie być miarodajne.
Zdjęcie bez lampy, światło dzienne
 Z lewej Porcelain, tuż obok True Ivory. Różnica jest jedynie w kolorach, konsystencja i działanie jest takie samo. Tym bardziej jestem zadowolona, bo na ogół jestem blada i fakt, że True Ivory mi teraz pasuje to dowód, że się wreszcie lekko opaliłam :)
Leciutko podrasowane, bo odcienie nie są tak blade jak na pierwszej fotce.
Ale już na jesień planuję mieszać go z jaśniejszym kolegą z przewagą tego chłodniejszego i z większą ilością różowych tonów. Czasem mam wrażenie, że kobieca twarz zmienia się jak w kalejdoskopie. To, co dzisiaj mi pasuje za pół roku będzie wygląda okropnie. Też tak macie?

Komentarze

  1. u mnie niestety kompletnie się nie sprawuje :( warzy mi się niemiłosiernie , podkreśla suche skórki i wchodzi nawet w najmniejszą zmarszczkę ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, jednak co twarz to inny efekt :(

      Usuń
  2. nie mam go,ale właśnie boję się tej maski i te kolory w cały świat,musiałabym mieć też 2 :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już się przyzwyczaiłam, że wiele podkładów jest dla mnie za ciemnych

      Usuń
  3. Nie lubię takich konsystencji w podkładach...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam go, ale słyszałam różne opinie. Ja też latem troszkę się opalę to mogę używać ciemniejszych podkładów, a już później wracam do bladziocha ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo, albo mieszam ze sobą różne odcienie, żeby jakoś przetrwać okres pomiędzy :)

      Usuń
  5. Nigdy nie miałam bo ja taka mało podkładowa :D ale faktycznie czasem coś pasuje a za jakiś czas jest beznadziejne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej jest, gdy jeszcze dużo tego czegoś zostało niby szkoda tak wyrzucić, ale trudno, skoro nie pasuje

      Usuń

Prześlij komentarz

Nie lubię reklam, ale komentarze i konstruktywną krytykę chętnie przyjmuję :)

Popularne posty z tego bloga

Kosmetyczne pamiątki z Litwy

Drogeria Ezebra - warto! Trochę dziecinne zakupy na Dzień dziecka :)

Blistex Raspberry lemonade blast - recenzja