Wakacyjnie!

Przepraszam Was za taki przestój, ale dopiero dotarłam do celu swojej wędrówki. Najpierw pakowanie i upychanie wszystkich swoich zabawek i kosmetyków. Później podróż na lotnisko i bezcenna kontrola osobista, bo wylosowano moje nazwisko. Prawie dziewięć godzin lotu z turbulencjami, których szczerze nienawidzę i miałam ochotę wysiąść. A potem jeszcze gps wywiódł nas w pole i nadrabialiśmy trzy godziny drogi :) I tak dotarłam do Massachusetts, czyli ślę Wam gorące amerykańskie pozdrowienia. 
Jest upalnie, jest wilgotno, ale od dwóch godzin moje włosy schną i wyschnąć nie mogą. Już tęsknię za polskimi chłodnymi nocami :)

Komentarze

  1. Znam to, ja byłam w Chorwacji i jeszcze nie mogę się przestawić na bloga :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Nie lubię reklam, ale komentarze i konstruktywną krytykę chętnie przyjmuję :)

Popularne posty z tego bloga

Kosmetyczne pamiątki z Litwy

Drogeria Ezebra - warto! Trochę dziecinne zakupy na Dzień dziecka :)

Blistex Raspberry lemonade blast - recenzja