Tydzień bez makijażu?! Oszalałaś?!

Mam teraz mnóstwo wolnego czasu, ale większość z niego poświęcam na opiekę nad moją prawietrzymiesięczną chrześniaczką, która własnie śmieje się do Was :) Jej ojciec jeszcze przed jej narodzinami zakazał mi malować jej paznokcie czy robić makijaż, bo jego zdaniem na to ma czas. Pewnie do osiemnastki, co wywołało małą sprzeczkę. Ale nie przeczę, bo mam też drugą chrześniaczkę, piękną sześciolatkę o ślicznych loczkach, która będąc u cioci na wakacje ma pomalowane odżywką paznokcie czy używa moich pomadek ochronnych. I tylko tyle, naprawdę. Ona jest szczęśliwa, bo to takie dorosłe jak paznokcie lśnią w słońcu, a ja jestem zadowolona, bo użyłam tylko odżywki, na dodatek bez formaldehydu. Sama pamiętam jak podkradałam Mamie kosmetyki, mocno czerwone szminki, które później ciężko było zmyć czy podkłady, za ciemne i za mocne. Ale to była jedynie zabawa :) W podstawówce i gimnazjum nie malowałam się, wyjątkowo jedynie na szkolne dyskoteki, a i tak nie było to aż tak mocne. Do tej pory mam dni lenia, kiedy nie chce mi się absolutnie nic rano robić ze swoją cerą, więc ograniczam się jedynie do pielęgnacji i pudru matującego. Jednak czasem, w dni, kiedy nie wyglądam rewelacyjnie i źle się czuję sama ze sobą, makijaż to coś, co dodaje mi animuszu. Wiedząc, że wyglądam dobrze jestem pewniejsza siebie, bo wygląd zewnętrzny to jednak coś, na co zwracamy uwagę w pierwszej kolejności. Dlatego tak bardzo szykowałam się na egzamin u pewnej pani profesor, która jest znana z tego, że potrafi krytycznie skomentować, że ktoś nie ubrał się elegancko na tak ważne wydarzenie. Zawsze się śmieję, że skoro już mam nie zdać, to wolę dobrze wyglądać. Gratisem jest też świadomość, że skoro tyle czasu robiłam makijaż i mam pięknie podkreślone oczy to nie mogę się teraz rozmazać i rozpłakać ze złości :D (nie śmiejcie się, u mnie to działa!)
A od dwóch tygodni nie maluję się. Zupełnie. Wyjątkiem były urodziny mojej siostry, gdzie i tak miałam lekki makijaż. I dobrze mi z tym. Moja skóra odpoczywa, nabiera siły i regeneruje się, zwłaszcza, że funduję jej solidną dawkę dobroci. Zaczęłam używać serum, co do tej pory się nie zdarzyło. Do tego oczyszczanie czarnym mydłem. Tonizowanie kilka razy dziennie czy spryskiwanie wodą termalną, bo w takie upały to cudowna ulga. No właśnie - upały. Nie wyobrażam sobie używać wielu kosmetyków latem. Lekki podkład czy krem bb jest ok, ale już mocno kryjący maziowaty podkład odpada. Najbardziej odpowiada mi jedynie puder :)
I właściwie nie pisałabym o tym, gdyby nie post Czeshki, w którym sama ustaliła dla siebie tydzień bez makijażu. Intrygujące, bo sama znam wiele dziewczyn, które zawsze są idealnie zrobione, dzień w dzień. A jednak taki detoks jest czasem potrzebny i dla skóry, i dla nas, żeby przekonać się, że makijaż to jedynie dodatek, podkreślenie siebie, a nie kamuflaż :) Trzymam kciuki za Czeshkę, może tydzień się przedłuży :)
A jak jest z Wami? Makijaż to dla Was codzienność czy robicie go tylko od święta? Może też się skusicie na taką próbę? :)

Komentarze

  1. Nieraz tak robię, skóra musi odpocząć:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, każdy chce mieć trochę wolnego od męczenia :)

      Usuń
  2. Na prawdę to miłe zaskoczenie, że o mnie wspomniałaś :) Tym bardziej czuję się zmotywowana.
    Jak tak teraz myślę o stosunku moich rodziców do makijażu, gdy byłam mała to pamiętam, że tata zawsze mówił "Gdy Bóg stworzył Ewę, powiedział - Ty będziesz musiała się malować" :D Makijaż był dla mnie czymś bardzo naturalnym i lubię go nosić, ale skóra ma swoje wymagania. Musi odpocząć.
    Gratuluję tych dwóch tygodniu bez makijażu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to nawet nie zauważyłam, że to już tyle czasu chodzę 'brzydka' :) Mama zawsze pozwalała mi malować paznokcie w weekend, a w poniedziałkowy poranek musiałam siedzieć i zmywać wszystkie czarne i czerwone (bo przecież te najmniej naturalne były najciekawsze) lakiery z pazurków :D

      Usuń
  3. Teraz jak jest taki upal to nie maluje sie. Lekko rzesy no i brwi doprawiam i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brwi to dla mnie wyzwanie i pracuję nad nimi na większe wyjścia. Chociaż wiem, że powinnam, to zawsze wydają mi się zbyt przesadzone :)

      Usuń
  4. gdy jest taki upał jak teraz w Polsce nie nakładam żadnego makijażu,no chyba że jakiś korektor i tuszuję rzęsy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzę o chwili, gdy nie będę musiała używać korektora;/

      Usuń
  5. Jak nigdzie nie wychodzę to nie mam żadnego makijażu, jeśli już się gdzieś wybieram to minimalizm: tusz+brwi+puder :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam, bo dla mnie brwi to już jest gorzej :)

      Usuń
  6. Ja za bardzo lubię się malować, żeby się nie malować :D Ale zdarzają mi się dni gdy chodzę bez makijażu i nie jest to dla mnie wielkim problemem. Bardzo współczuje osobom, które 'muszą' wstać 15 minut wcześniej żeby się pomalować. Bo mi taki poranny makijaż sprawia przyjemność a nie jest niemiłym obowiązkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię, zwłaszcza jak na spokojnie mogę sobie się malować i nikt mi nie gdera nad uchem, że już trzeba wychodzić :) Poranny makijaż opanowałam na tyle, że zajmuje mi dziesięć minut i pozwala się przygotować na spotkanie z brutalnym światem :) Niemiłym obowiązkiem nazwałabym jedynie makijaż w dni, kiedy coś mi wyskoczy, co nie chce się za nic dać ukryć

      Usuń
  7. Ja również ostatnio się nie maluję, ewentualnie trochę podkreślam oczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój makijaż to zawsze zrobione oczy - krótkowidze mają gorzej, bo i tak soczewka pomniejsza oczy, więc mogę sobie malować co tylko chcę :)

      Usuń
  8. ja maluje sie tylko do pracy :) nie mam problemu wychodzic "do ludzi" bez makijazu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Makijaż do pracy to już prawie obowiązek :)

      Usuń
  9. Ja bardzo często chodzę bez makijażu, właściwie nakładam go tylko na jakieś większe wyjścia i cieszę się, że nie jestem od tego uzależniona i że swobodnie potrafię wyjść na dwór bez obawy, że ktoś mnie zobaczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie makijaż jest zawsze obowiązkowy w sytuacjach jak praca czy uczelnia. Poza tym czasem go odpuszczam, nie zbyt często bo po prostu bardzo to lubię, ale latem cześciej się nie maluję niż maluję. Nie przepadam za makijażem kiedy jest gorąco:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na uczelni sobie czasem odpuszczam, zwłaszcza jak zaśpię i mam kwadrans do zajęć :)

      Usuń
  11. Ja nie umiem bez makijażu, wiem, że to nie jest do końca dobre dla mojej skóry ale źle się czuję bez niego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to, makijaż jednak nas dowartościowuje :)

      Usuń
  12. Makijaż u mnie to codzienność ale są dni jak niedziela , urlop lub mega upały gdy jest on bardzo minimalny lub nie ma go wcale :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wytrzymałabym tyle bez makijażu. Ja po prostu lubię to robić :))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Nie lubię reklam, ale komentarze i konstruktywną krytykę chętnie przyjmuję :)

Popularne posty z tego bloga

Kosmetyczne pamiątki z Litwy

Drogeria Ezebra - warto! Trochę dziecinne zakupy na Dzień dziecka :)

Blistex Raspberry lemonade blast - recenzja