Post dla okularników, czyli o GlassesShop

Dawno, dawno temu, byłam dalekowidzem, a przynajmniej tak głoszą rodzinne podania. Niestety teraz należę do grona krótkowidzów i dobrze mi z tym, jak i z dodatkowym balastem na nosku. Tak, owszem. I to od wielu lat, na tyle, że na nosie mam wyżłobione dwie małe dziurki od stópek okularów. I już zapowiem, że z tego posta wyjdzie dobra powieść, ale może komuś się przyda. 
Nie mogę się przemóc, żeby nosić soczewki. Zresztą uważam, że dobrze dobrane okulary dodają twarzy charakteru, wyróżniają ją z tłumu. Ale... Zawsze jest jakieś 'ale' i dla mnie największym minusem noszenia okularów jest okres letni, kiedy wyglądam jak mrużący oczka krecik. Bo przecież światło słoneczne przeszkadza nawet normalnym ludziom, a wyobraźcie sobie, jak pali Was w oczy taka dawka promieniowania jeszcze powiększona przez soczewki. Żadnego ratunku nie było, bo bez swoich korekcyjnych szkieł czuję się ułomna, a noszenie na nosie dwóch par (tych zwykłych i przeciwsłonecznych) było możliwe jedynie w aucie. Od kilku lat dojrzewała we mnie decyzja o kupnie szkieł przyciemnionych. A drugie tyle zajęło mi ich kupno... Do tego rynek jest nastawiony na sprzedaż szkieł fotochromatycznych, tych magicznych zmieniających kolor. A takich nie chciałam, mając w pamięci pewnego generała. Więc i zakupy były mocno utrudnione. Dlaczego? Dlatego, że rynek nie jest przyjazny dla takich jak ja! 
Obeszłam dokładnie osiem optyków. Osiem! W każdym oczywiście zamówienie takich szkieł jest możliwe, jedynie warunki się zmieniały. Od całkiem sensownej ceny ok 200 zł za parę do ponad 1500 zł! Uwierzcie, mało nie padłam, gdy usłyszałam cenę, ale młoda dziewuszka argumentowała to wysoką jakością cieniutkich soczewek, których nawet nie byłoby widać. Nawet chcąc chronić swój wzrok dobiłabym całą siebie, bo za takie pieniądze później żałowałabym nawet kupić sobie waciki.
Ale... Są też przybytki internetowe dla ślepców jak ja! Pierwszą myślą była firma, która gęsto współpracuje z blogerkami i zdjęcia w ichnich okularach pojawiają się na blogach dosyć często. Specjalnie nie wymieniam tej firmy, ale sądzę, że łatwo się domyślić. Ok, potruptałam na stronę, wybrałam już model i już miałam zacierać z radości raciczki, kiedy mina mi zrzedła na widok ograniczeń promocji dla pierwszych klientów z której wynikało, że jestem zbyt ślepa, by firma mogła mi zaproponować oszałamiający rabat. Gucio, nie uśmiechało mi się wydawać na szkiełka kilkadziesiąt dolarów plus przesyłka. Za parę, a przecież jako kobieta wolałabym mieć wybór :)

Więc padło na inną firmę, wymienioną już wyżej. GlassesShop - klik - wydało mi się korzystniejszą opcją. Miałam wrażenie, że modeli do wyboru było troszkę mniej, zwłaszcza w kocim kształcie, ale wreszcie podjęłam decyzję. Z racji mojej wady wzroku miałam małe przeboje z wypełnieniem formularza zamówienia, ale kontakt z firmą był wręcz wzorowy. Na tyle, że w końcu uzupełnili go za mnie, zgodnie z moją receptą. Przesyłka kosztowała mnie tyle samo, co w poprzednim sklepie, ale na całe zamówienie był kod uprawniający do zakupu dwóch par w cenie jednej. Cena końcowa wyniosła $59.75, co PayPal wyliczył na 189, 07 zł. Dziewczęta, tyle to ja nie zapłaciłam nawet za swoje zwykłe okulary, więc byłam zachwycona. Wysyłka kurierem z egzotycznego Dubaju. Dziwne, że tyle kilometrów moja paczka przeleciała bez problemów, by w końcu w Polsce trafić do moich sąsiadów, bo kurier oczywiście nie zastał nikogo w domu. No nic, cóż, wreszcie miałam swoje wymarzone patrzałki! :D

Paczka była niemiłosiernie wymiętolona, oklejona nalepkami. Ale same okulary były zabezpieczone porządnie. Każda para zapakowana w kartonik opatrzony naklejką ze specyfikacją szkieł. W środku krył się futerał z okularami, które dodatkowo były owinięte w szmatkę z logo GlassesShop. Miodzio, panie, miodzio. Żadnych innych gratisów nie wypatrzyłam, ale to co było w etui...

No po prostu cudeńka! Ja wiem, że jak nie nosicie okularów to zapewne nie podzielicie mojego zachwytu, ale ja się nimi pozachwycam :) 

Pierwsze to model Malcolm - klik. Tutaj szkła niebieskie, przyciemnione w 60%. Wygodne i nawet twarzowe. Nadal ubolewam nad tym, że wirtualne przymierzanie nie jest tak dokładne jak te w realu, ale jestem z nich zadowolona. Co prawda zauszniki są leciutko za szeroko rozstawione, ale mam niewielką twarzyczkę i zapewne wybiorę się z nimi do stacjonarnego optyka. Wykonanie bardzo dobre, nic nie odstaje, nie uwiera, nie rani. Okulary są takie same, jak te zamówione u normalnego optyka.


Druga para to moja perełka. Novia - klik - w kolorze Tortoise są przyciemione na szaro w 80% i już stały się moimi ulubieńcami. Świetnie się w nich czuję, jeszcze lepiej wyglądam, a świat wreszcie stał się prawdziwie letni. Co prawda wolałabym okulary z szerokimi zausznikami (no taki mam kaprys), ale te też dają radę. 

Na koniec kilka rad:
- na zakupach stacjonarnych świat się nie kończy. Zawsze warto przejrzeć ofertę sklepów nawet zagranicznych. Moje okulary przywędrowały do mnie niemalże wielbłądem, a cena nawet z przesyłką nie była tragiczna
- polujmy na kody promocyjne czy rabaty sezonowe. Ja załapałam się na wersję wiosenną, ale różne sklepy oferują różne kody na inne okazje
- obawiacie się zamawiania okularów przez internet? Najgorszą kwestią jest wybór modelu i 'przymierzenie' go do swojego zdjęcia. Lepiej sprawdzić wymiary oprawek, szerokość, wysokość i odmierzać to na swojej twarzy. Naprawdę to działa, bo możecie wyobrazić sobie jak gotowe oprawki będą wyglądać w realu
- w przypadku, gdy nie jesteście pewni, jak wypełnić formularze po angielsku najlepiej napisać maila do sklepu. W niektórych przypadkach słowa specjalistyczne mogą nie być Wam znane, ja nie byłam pewna co do opisu swojej recepty i pomoc otrzymałam. Nie trzeba się ich bać :)
- nigdy, ale to przenigdy nie kupujcie okularów korekcyjnych 'na oko'! Wszystkie parametry recepty musza być zgodne z tymi, które orzekł Wasz okulista. Osobiście sprawdzałam kilka razy swoje zamówienie, żeby później nie mieć problemów ze wzrokiem. 

A na dobranoc... Happy birthday to me! Przed kilkoma minutami stałam się starsza o rok! :)

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Trochę dziwnie wyglądam, ale oryginalność jest w cenie :)

      Usuń
  2. Niebieskie bardzo ładne. Ja powinnam nosić okulary, ale oczywiście rzadko noszę. Chciałabym nosić soczewki, ale się boję:]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już się do swoich tak przyzwyczaiłam, że bez nich czuję się dziwnie :)

      Usuń
  3. świetne są! no i stooo lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Komplementy już zebrałam, więc warto było je zamówić:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Nie lubię reklam, ale komentarze i konstruktywną krytykę chętnie przyjmuję :)

Popularne posty z tego bloga

Kosmetyczne pamiątki z Litwy

Drogeria Ezebra - warto! Trochę dziecinne zakupy na Dzień dziecka :)

Blistex Raspberry lemonade blast - recenzja