Chwila refleksji nad relacją moje kosmetyki-mój facet

Ogółem jestem przeciwna stereotypom na temat relacji damsko-męskich. Mój ukochany udowodnił mi już nieraz, że mogę z nim rozmawiać nawet na najdziwniejsze tematy, chociaż to nie zastąpi przyjaciółki. Jednak ja dzisiaj nie o tym. Wczoraj przyszły do mnie paczuszki z wygranymi w konkursach, ale odebrałam je dopiero dzisiaj. Uwielbiam mojego listonosza, który dzwoni jak ma do mnie polecone i nie ma problemu, żeby zostawić je u znajomej. Otrzymałam dwa zestawy od Rimmela, czyli Stay blushed w kolorze 02 touch of berry i szminkę Moisture Renew w odcieniu 360 As you want Victoria. Więc podzieliłyśmy się z moją rodzicielką i obie mamy taki sam duet. Do tego trzecia paczuszka zawierała smakołyki od Astora: tusz Seduction codes i lakier Quick'n go! nr 377. Wiadomo, nowe zabawki w domu więc już dzisiaj użyłam ich do makijażu. Akurat napisał do mnie wtedy Luby z zapytaniem, co takiego porabiam. Na odpowiedź, że aktualnie nakładam róż na me chomicze poliki zdziwił się, bo przecież różu nie używam. I dopiero wtedy dotarło do mnie, jak wiele wie o mojej kosmetyczce.
Nie zrozumcie mnie źle, nie oceniam nikogo, ale patrząc po znajomych mężczyznach czasem odnoszę wrażenie, że postawa 'a niech tam' jest najprostsza, najwygodniejsza i wymaga od osobnika płci brzydszej najmniejszego wkładu. Oprócz szarpnięcia się raz na jakieś święto na nowe perfumy czy szminkę. Dostałyście kiedyś wodę toaletową, która była wybitnie toaletowa? Albo krem przeciwzmarszczkowy? Moja Mama kiedyś zjechała znajomego, która skomplementował ją, że na jej wiek to nieźle się trzyma :) Jest mnóstwo kabaretów na temat kobiet, m.in. prześwietny Kabaret Skeczów Męczących czy Ireneusz Krosny ze swoją parodią wieczornej toalety. Miliony kawałów krytykujących damskie torebki. A przecież to dobrze, że się różnimy. Różnimy się też między sobą, bo jedna kobieta dostanie kota na widok kota, a druga będzie skakać przy nowym modelu Stara. Nie ma co generalizować, blondynki też mają dyplomy, a wizyta u fryzjera nie zawsze zajmuje pół dnia.
Dlatego też wypytałam dzisiaj Lubego o kilka spraw, tak żeby sprawdzić siebie jego oczami. W ocenie moich włosów był niezmiernie zdziwiony, że określiłam je jako przetłuszczające się, bo 'przecież Ty masz je zawsze ładne, jak to się przetłuszczają? nie są tłuste!'. Doskonale wiem, że kolejny krem do pięt spotkałby się z jego powątpiewającym wzrokiem, ale do tej pory takowego kremu nie spotkałam. Te do twarzy to inna inszość. Z kolei opis mojego makijażu oczu jako 'tusz i cienie. no czarny i kolor' mnie powalił. Jestem z niego dumna, że potrafi wymienić zastosowanie siemienia lnianego czy znaleźć zalotkę :) Ale czasem też ma dosyć, jak widzi, że kolejny raz przeglądam sklepy internetowe. Właściwie założenie bloga było jego pomysłem, bo orzekł, że powinnam gdzieś to spisywać. On ma spokój, ja mam mniej spokoju, bo jesteście szerszym gronem i Waszej krytyki boję się bardziej niż marudzenia 'o, nie, znowu coś kupiłaś...' :)
I nie chcę, żeby był zniewieściały czy żeby używał tylu kosmetyków co ja. Po prostu milej mi ze świadomością, że dla niego to nie jest jakieś tam pacianie, ale chociaż wykazuje zainteresowanie. Że kupując mi odżywkę trafił nawet na to, że łopianowa lepiej mi się spodoba. Dla niego najbardziej traumatycznym wspomnieniem jest chyba mój niebieski szampon Selsun blue, przez który miałam uroczą ramkę wokół lica. Wyobrażacie sobie mieć niebieskie czoło? Takie małe chwalenie się.
Dziewczyny, a jak Wasi panowie? Chcą Wam wyrzucić 'te wszystkie pierdoły' z toaletki czy raczej tolerują i wspierają? 

Komentarze

  1. Jak dla mnie temat rzeka. Kochana, mój chłopak wieczorem OFERUJE, że zmyje mi makijaż, bo robi to ponoć dokładniej niż ja :) Zauwaza kiedy mam niewyregulowane brwi albo źle zrobioną kreskę - ba, kiedyś sam mi zrobił i nieźle mu to wyszło :D Używa scrubów do ciała, olei do włosów, kremu do stóp, balsamu itd, ale nie lubi kosmetyków do twarzy bo twierdzi, że woda jest najlepsza, a nie tam jakieś kremy itd :P Nigdy w życiu nie wyciśnie pryszcza, bo mówi, że to bakterie się roznosi itd :) Ogólnie to sądzę, że nie umiałby mi wybrać odzywki do włosów, ale perfumy już tak :) Nie uważam, że jest gejowski albo coś, jest bardzo męski, ale po prostu lubi dbać o siebie i o mnie też :P (robi mi nawet antycellulitowy masaz ud :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje pierwsze zmywanie makijażu (dosyć mocnego) przy Lubym, czyli trzymanie wacików przy oczach spotkało się z paniką 'co się stało?! dlaczego płaczesz?!' :D A ostatnio jest u nas hitem rękawica kessa, bo czego jak czego ale peelingowania ciała to już ja musiałam go nauczyć. Mężczyzna, który o siebie dba to skarb, bo nie ma potem pretensji do partnerki, że tyle tego używa. A i w towarzystwie taka para wygląda wspaniale :)

      Usuń
    2. Hahahaha :) Mój lubi mi zmywać, jedynie mu mówię żeby mocno nie pocierał pod okiem, bo tam za delikatna skóra na takie manewry :) W sumie mój chłopak jest bardzo zadbany, ale jego stopy nie są zbyt urocze chociaż i tak jest lepiej niż kiedyś :P

      Usuń
    3. Męskie stopy to chyba temat rzeka. Pewnie dlatego do sandałów tylu mężczyzn zakłada skarpety :D

      Usuń
    4. Hahahhaha mój najczeście nosi tylko adidasy :D

      Usuń
    5. Najbardziej uniwersalne buty świata :)

      Usuń
  2. Ja przed swoim chłopakiem chowam połowę kosmetyków, bo uważa że cały czas coś kupuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio obkupiłam się okrutnie w sklepie indyjskim, maszerowałam dumna z papierową torebeczką, a mój ukochany nawet jej nie zauważył:D Ale już jak coś stoi na szafce nowego to wyczai, chociaż nie narzeka :)

      Usuń
  3. Mój też dosyć dużo wie na ten temat, ale jest zły, że tyle testuje i twierdzi, że przez to nie dożyje do 40 hihi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, ja słyszałam wielokrotnie od koleżanek mity na temat kosmetyków, a Lubego jak uświadomiłam to tylko czasem o coś zapyta i się dziwi, po co mi skrobia w kosmetyczce :D

      Usuń

Prześlij komentarz

Nie lubię reklam, ale komentarze i konstruktywną krytykę chętnie przyjmuję :)

Popularne posty z tego bloga

Kosmetyczne pamiątki z Litwy

Drogeria Ezebra - warto! Trochę dziecinne zakupy na Dzień dziecka :)

Blistex Raspberry lemonade blast - recenzja