Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2014

Ostatnie zakupy w lipcu

Obraz
Ok, szaleję na zakupach ile tylko mogę. Wczorajszy dzień to bite trzy godziny spędzone w sklepach, a do domu przyniosłyśmy dwie torby słusznych rozmiarów, zapakowane całkowicie. Oprócz spożywki, czyli zapasu gum do żucia o smaku podpiwku dla moich męskich przyjaciół i mojej ulubionej białej czekolady Cookies'n'Creme ^^ Oczywiście musiałam zajść też na sekcję kosmetyczną :D 
Na sam początek moje najulubieńsze cudeńka - trojaczki od Maybelline Color Tattoo ^^ Uwielbiam te cienie, dwa moje staruszki już się cieszą na myśl o nowych kolegach. Teraz dołączyły do nich kolory

25 Shady Shores, czyli piękne złotko


45 Lavish Lavender, czyli lawenda na błyszcząco

40 Seashore Frosts, czyli jeden z najpiękniejszych cieni i kandydat na mojego ulubieńca, pierwszy kameleon w moich zbiorach ^^

Chyba widać uwielbienie dla tego cienia choćby po oddzielnej sesji zdjęciowej:D I tym, że już musiałam go wypróbować. Wszystkie pochodzą z kolekcji limitowanej na lato 2013, już nie do kupienia w sklepac…

Wakacyjne nabytki, czyli trochę zachcianek i przymusu :)

Obraz
Ok, przyznaję się. Zapakowanie całej kosmetyczki na wyjazd zajęło mi pół dnia, łącznie z myciem pustych buteleczek i przelewaniem do nich innych kosmetyków. Na przykład tonik do twarzy mam w butelce po dawnym żelu z Avonu. Można? Można, ale i tak wszystkiego zabrać ze sobą nie zgoła, a nie trzeba, bo wszak wszędzie na świecie sprzedają żele pod prysznic. (Ale już pastę do zębów wzięłam swoją:D Na szczęście to malutka tubka, więc bez problemu schowała się w torbie) A czymże byłyby wakacje bez choćby wycieczki do drogerii czy dział kosmetyczny w supermarkecie? Nie wiem, jak Wy, ale ja z ciekawości muszę chociaż zobaczyć czym różnią się kosmetyki tych samym firm za granicą. Dlatego też wybranie się ze mną za zakupy spożywcze i tak kończy się zerknięciem na dział kosmetyczny :D Ufam, że to nie tylko moja wada :D Tym razem zbieranina różnych ciekawych i potrzebnych.


Olay Ultra Moisture Body Wash to cudownie kremowy żel pod prysznic. W składzie ma masło shea, więc spodziewam się dawki dobrej p…

Tydzień bez makijażu?! Oszalałaś?!

Mam teraz mnóstwo wolnego czasu, ale większość z niego poświęcam na opiekę nad moją prawietrzymiesięczną chrześniaczką, która własnie śmieje się do Was :) Jej ojciec jeszcze przed jej narodzinami zakazał mi malować jej paznokcie czy robić makijaż, bo jego zdaniem na to ma czas. Pewnie do osiemnastki, co wywołało małą sprzeczkę. Ale nie przeczę, bo mam też drugą chrześniaczkę, piękną sześciolatkę o ślicznych loczkach, która będąc u cioci na wakacje ma pomalowane odżywką paznokcie czy używa moich pomadek ochronnych. I tylko tyle, naprawdę. Ona jest szczęśliwa, bo to takie dorosłe jak paznokcie lśnią w słońcu, a ja jestem zadowolona, bo użyłam tylko odżywki, na dodatek bez formaldehydu. Sama pamiętam jak podkradałam Mamie kosmetyki, mocno czerwone szminki, które później ciężko było zmyć czy podkłady, za ciemne i za mocne. Ale to była jedynie zabawa :) W podstawówce i gimnazjum nie malowałam się, wyjątkowo jedynie na szkolne dyskoteki, a i tak nie było to aż tak mocne. Do tej pory mam dn…

Equate Strengthening Nail Polish Remover - recenzja

Obraz
Całkiem niedawno, bo jeszcze w czasie sesji,  spotkałam swoją dawną koleżankę z liceum. Pogadałyśmy, pośmiałyśmy się, ale byłą mocno zdziwiona tym, że nie mam pomalowanych paznokci. Bo zapamiętała mnie z zawsze pomalowanymi, długimi paznokciami, a tu psikus. Niestety, ostatnie tygodnie nauki dawały mi się w kość na tyle, że często nawet nie zwracałam na to uwagi. A z nerwów potrafiłam zdrapać świeży lakier, zdarzało się to zwłaszcza na egzaminach. A teraz odżyłam i bardziej o nie dbam. A skoro malowanie to i zmywanie, bo niektóre z emalii były koszmarnie nietrwałe. Znacie Equate?


To tania marka, bo i od zmywacza nie wymagam niczego szczególnego. Ma zmywać, nie rozmazywać lakieru po palcach  i nie przyprawiać mnie o ból głowy swoim zapachem. Ten zmywacz to robi, chociaż zapach zbyt rewelacyjny nie jest. Największym jego minusem może być zawartość acetonu, ale kupując go wzięłam pierwszy lepszy z półki i nawet nie zauważyłam napisu o tym informującego. Niemniej jednak żadna krzywda mi s…

Питательный крем для рук czyli oliwkowa pielęgnacja dłoni z Bioluxe - recenzja

Obraz
Kosmetyki rosyjskie zdobywają sobie serca nie tylko dobrymi składami, ale i znakomitym działaniem. Wielki bum na nie już trwa od jakiegoś czasu, a ja dopiero teraz odkrywam ich możliwości. Dzisiaj pozachwycam się kremem do rąk :) Co już mówi samo za siebie, bo pomimo wszelkich porad i zaleceń, by dbać i o swoje łapki to ja tego nie lubię. Tłuste łapki - źle. Klejące się - no jeszcze gorzej! Wiem, że film, który pozostawiają kremy niektórzy sobie cenią, bo im pasuje. A mi nie i z tego powodu dłoni nie kremuję, a nawet po nałożeniu balsamu do ciała potrafię dokładnie je wytrzeć, bo nadal mi się kleją. Jednak świat idzie naprzód i ja też, więc zamówiłam sobie krem do rąk. O taki:

Питательный крем для рук to mała, poręczna plastikowa tubka z zakręcaną nakrętką. Kremy z Bioluxe różnią się chyba tylko kolorem opakowań: białe są do twarzy, granatowe do rąk, a czarne do stóp. Dla mnie taki podział się sprawdza, łatwo odnaleźć tą tubkę, która akurat teraz jest nam potrzebna. Wylot kremu jest …

Blistex Raspberry lemonade blast - recenzja

Obraz
Odkąd wyruszyłam ze swojego domu jedno doskwierało mi najbardziej. W całym ferworze pakowania i przygotowywania się do wyjazdu zapomniałam zabrać ze sobą choćby jeden balsam do ust! Wreszcie znalazłam coś ciekawego, co już mnie oczarowało. Mowa o pomadce do ust firmy Blistex.
Producent zachwalał ją tak:
Super-Smooth Moisturization: Raspberry Lemonade Blast is fortified with anti-oxidant vitamins C & E and rich moisturizers to quench your lips. It's a smooth-gliding balm that leaves lips feeling protected and totally juicy.



Wybrałam sobie smak malinowej lemoniady i jest cudownie cytrynowy, dosyć słodki jak na pomadkę. Zapach to bardziej cytryna, bo maliny ja w nim nie wyczuwam. Także już mnie kupił :) Dalej było tylko lepiej. Sztyft jest biały, nie barwi ust, ale gładko po nich sunie. Nie topi się i nie klei na ustach, ale genialnie nawilża i przynosi ulgę. Miałam mocno spieczone usta, a teraz wróciły już do normy.  Dodatkowo pomadka ma filtr SPF 15, co czyni z niej dobrą towarzys…

Wakacyjnie!

Przepraszam Was za taki przestój, ale dopiero dotarłam do celu swojej wędrówki. Najpierw pakowanie i upychanie wszystkich swoich zabawek i kosmetyków. Później podróż na lotnisko i bezcenna kontrola osobista, bo wylosowano moje nazwisko. Prawie dziewięć godzin lotu z turbulencjami, których szczerze nienawidzę i miałam ochotę wysiąść. A potem jeszcze gps wywiódł nas w pole i nadrabialiśmy trzy godziny drogi :) I tak dotarłam do Massachusetts, czyli ślę Wam gorące amerykańskie pozdrowienia.  Jest upalnie, jest wilgotno, ale od dwóch godzin moje włosy schną i wyschnąć nie mogą. Już tęsknię za polskimi chłodnymi nocami :)

Garnier Podstawa Pielęgnacji płyn do demakijażu oczu - recenzja

Obraz
Jestem okularnicą, a za tym idzie malutka trudność w makijażu oczu. Szkła pomniejszają mi oczy, więc w makijażu zazwyczaj szaleję. Bo skoro ma być coś widać, to niech to będzie ciekawe :) Dlatego też wieczorny demakijaż ma przed sobą nie lada wyzwanie. Zmyć tusz, cienie (często w kremie) czy eyeliner - czy to tak dużo? Wydaje mi się, że nie, ale niektóre płyny i z tym sobie nie radzą, więc zużywam ich dosyć dużo. Dzisiaj krótko o płynie od Garniera :) Podstawa Pielęgnacji pojawił się u mnie przypadkiem, jako prezent. Początkowo nie chciałam go używać, bo jakoś zraziłam się do Garniera, ale przymus zrobił swoje. Skończył mi się micel, a skoro ten stał na półce...


Płyn znajduje się w buteleczce z zielonego miękkiego plastiku. 150 ml starczyło mi na miesiąc używania i wciąż jeszcze trochę go jest. Otwierany kapsel nie oderwał mi się, ale nie lubię takiego dozowania, bo zawsze cała góra jest mokra. Płyn jest bezbarwny, pachnie przyjemnie, ale winogron to w nim mało. Według producenta:
- u…

Chwila refleksji nad relacją moje kosmetyki-mój facet

Ogółem jestem przeciwna stereotypom na temat relacji damsko-męskich. Mój ukochany udowodnił mi już nieraz, że mogę z nim rozmawiać nawet na najdziwniejsze tematy, chociaż to nie zastąpi przyjaciółki. Jednak ja dzisiaj nie o tym. Wczoraj przyszły do mnie paczuszki z wygranymi w konkursach, ale odebrałam je dopiero dzisiaj. Uwielbiam mojego listonosza, który dzwoni jak ma do mnie polecone i nie ma problemu, żeby zostawić je u znajomej. Otrzymałam dwa zestawy od Rimmela, czyli Stay blushed w kolorze 02 touch of berry i szminkę Moisture Renew w odcieniu 360 As you want Victoria. Więc podzieliłyśmy się z moją rodzicielką i obie mamy taki sam duet. Do tego trzecia paczuszka zawierała smakołyki od Astora: tusz Seduction codes i lakier Quick'n go! nr 377. Wiadomo, nowe zabawki w domu więc już dzisiaj użyłam ich do makijażu. Akurat napisał do mnie wtedy Luby z zapytaniem, co takiego porabiam. Na odpowiedź, że aktualnie nakładam róż na me chomicze poliki zdziwił się, bo przecież różu nie u…

Urodzinowe nabytki

Obraz
Zaczął się lipiec, zaczęły się wakacje, takie piękne lato... A ja jestem już starsza! Dokładnie 23 lata temu po raz pierwszy zaczęłam irytować rodziców swoimi krzykami. Także dzisiaj od samej północy odpowiadam na życzenia i jaram się tym, jak wiele osób do mnie dzwoniło. Jaram się tym, że moje kochane bratanki śpiewały mi sto lat na skajpaju z rodzicami w chórkach :) I tak się jakoś złożyło, że wzbogaciłam się dzisiaj o dobrych kilka suwenirów. Także pojarajmy się razem :)

Mój Luby sprezentował mi małe przyjemności w postaci Toffifee (zawsze muszę sprawdzać, jak to się pisze...), żelu z Isany o smaku shea i pasji oraz balsamu przeciw wypadaniu z olejkiem łopianowym od Green Pharmacy. Wisienką na torcie było pytanie, czy olejek mi się podoba. Olejek w balsamie :) Dam znać, kiedy uda mi się go wycisnąć z butelki :D

A moja kochana Mama zasponsorowała mi dwie pary butów na lato. Czerwone adiki i mocno turkusowe baleriny z gumką pochodzą z Centro, tak samo jak biżuteria. W rzeczywistości…

Post dla okularników, czyli o GlassesShop

Obraz
Dawno, dawno temu, byłam dalekowidzem, a przynajmniej tak głoszą rodzinne podania. Niestety teraz należę do grona krótkowidzów i dobrze mi z tym, jak i z dodatkowym balastem na nosku. Tak, owszem. I to od wielu lat, na tyle, że na nosie mam wyżłobione dwie małe dziurki od stópek okularów. I już zapowiem, że z tego posta wyjdzie dobra powieść, ale może komuś się przyda.  Nie mogę się przemóc, żeby nosić soczewki. Zresztą uważam, że dobrze dobrane okulary dodają twarzy charakteru, wyróżniają ją z tłumu. Ale... Zawsze jest jakieś 'ale' i dla mnie największym minusem noszenia okularów jest okres letni, kiedy wyglądam jak mrużący oczka krecik. Bo przecież światło słoneczne przeszkadza nawet normalnym ludziom, a wyobraźcie sobie, jak pali Was w oczy taka dawka promieniowania jeszcze powiększona przez soczewki. Żadnego ratunku nie było, bo bez swoich korekcyjnych szkieł czuję się ułomna, a noszenie na nosie dwóch par (tych zwykłych i przeciwsłonecznych) było możliwe jedynie w aucie. O…