Promołszyn, promołszyn ewryłer!

Pomimo wczorajszego egzaminu znalazłam jednak chwilę czasu, żeby dotrzeć także do tej różowej rozpustnej krainy zakupów, jaką jawi mi się Hebe. Od teraz jest to też kraina różowych pań i mnóstwa kobiet, macających wszystko i wszędzie. Serio, milion różowych balonów, talonów i bonów, a w środku tego zjawiłam się ja i przebrnąwszy szybko do dwóch półek i założywszy sobie kolejną kartę do kolekcji zwiałam prędzej, niż tak dotarłam. Planuję dłuższą wycieczkę za kilka dni, jak ten szał się już uspokoi. Ze względu na te tłumy i wbijające we mnie się zewsząd koszyczki wypchane kosmetycznymi dobrociami nie miałam ochoty zwiedzać drogerii dłużej, niż wymagało tego znalezienie dwóch produktów i szybkie czmychnięcie do kas. Hop po maskę, hop po kremik i hop do kasy i szybko na powietrze!

Jedyne pamiątki jakie wyniosłam ze sobą to maska Kallos Latte (czyli blogowy hit, arcyhit i w ogóle mistrzostwo, które ma mi zrobić na głowie arcydzieło) i promocyjny zestaw do opalania. Mój pech, że stoliczek do zakładania kart był umiejscowiony tuż przy półkach z filtrami, bo zanim się do niej dobiłam już zdążyłam stracić cierpliwość i poszukać którejś z pań. Różowa pani doradziła mi Ochronny krem do twarzy Bikini z filtrem 30.
 Ogółem to nie tylko filtrem, bo maleństwo zawiera filtry przeciwko UVA, UVB, ochronę przeciwstarzeniową (za kilkanaście dni mam urodziny, więc chyba trzeba już zacząć działa :D ), kwas hialuronowy i na deser jeszcze nawilża. O taaaka będę po nim piękna i gładka i blada ja córka młynarza. Przeznaczony jest specjalnie do cery mieszanej i tłustej, więc pokładam w nim wielkie nadzieje co do nietłuszczenia i nieświecenia jak choinka. Właściwie to głównym składnikiem zestawu jest Arganowy olejek do opalania 6 SPF, ale jako kobieta kupiłam go tylko ze względu na gratis :D Żelazna logika, prawda? Olejków do opalania jakoś jeszcze nie stosowałam, a ten też jest wypasiony: olejek macadamia, masło karite, witamina E i też nie będzie mnie postarzał. Żałuję tylko, że jest oparty na parafinie, ale niestety, butelki były zawinięte razem i nie mogłam zobaczyć ani opisu, ani składu. Trudno, zobaczymy, jak to będzie.


Na deser serwuję Wam mój ostatni wyrób, a mianowicie nastaw na syrop i miód ze stokrotek. Później zrobił się różowiutki. Spędziłam sporo czasu najpierw je zrywając, a później obrywając łodyżki, ale efekt mi to wynagrodził. Chociaż miód wyszedł trochę za gęsty, nadal smaczny. Takie wynalazki, jak trzeba się uczyć, rozumiecie :)

Piękne mamy dziś lato i najchętniej już bym wyległa z domu na ogród, ale książki czekają. Za tydzień o tej porze będę miała już całą sesję za sobą. Za to pocieszam się ciastem, na które dostałam przepis od gospodyni, u której przemieszkałam całe trzy lata liceum. Jedno ciasto było moje, a drugie obiecałam już sąsiadowi, u których kurier z DHL-u zostawia moje paczki. Oby Wasze przesyłki trafiały zawsze do Waszych rąk, bo ja już chyba straciłam nadzieję, że kiedykolwiek natrafię na swoje :) 

Komentarze

  1. Ja w Hebe nie mogę się opędzić od obslugi, co krok kolejna pani chce pomóc i nie można na spokojnie obejrzeć:D ale ogólnie jest tam porządek i kosmetyki na ogół zabezpieczone:) Promocje to zuo;) Tą maskę Kallosa miałam, ale u mnie hitem nie była;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kolei ja pani musiałam szukać, bo coraz któraś mi znikała za półką i gucio z porady było. Ale Mam nadzieję, że w ciągu normalnego dnia sobie dokładniej obadam ten przybytek :)

      Usuń
  2. Ja nie mam niestety Hebe, ale ta maskę ostatnio kupiłam w Wispolu, jak na razie jest ok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory też nie miałam, a tu psikus i jednak los postanowił mnie nią uszczęśliwić. A mój portfel dobić :D

      Usuń
  3. Daj znać koniecznie czy sprawdzi się u Ciebie ten filtr :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że tak będzie, bo nawet nie sprawdzałam opinii w kwc :)

      Usuń
  4. kurcze, wszyscy kusicie tym Hebe a ja jeszcze nigdy tam nie byłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, tak jakoś wyszło :) To była dopiero moja druga wizyta, ale teraz będę tam częściej

      Usuń
  5. Szkoda, że u mnie w mieście nie ma Hebe :( Intensywnie odwiedzam Rossmana, ale tam niestety nie ma Kallosa. Świetne zakupy! Ciekawa jestem tego kremu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zauważyłam, że bardzo wiele kobiet sięgało po kallosy, aż na półce było mocno przebrane. Na szczęście dla mnie jeszcze słój został :)

      Usuń
    2. Oj tam, najwyżej poszłabym jeszcze raz, i jeszcze raz :)

      Usuń
  6. niestety u mnie nie ma Hebe :( ale z jednej strony dobrze bo bym zbankrutowała a już to wielkimi krokami nadchodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też jest jakaś zaleta, ja tylko na chwilę zaszłam a już dwie dyszki poszły :)

      Usuń
  7. Miałam maskę, ale nic szczególnego, choć ich wersja kolor jest zacna:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zużyję tą to pewnie sięgnę i po inne wersje :)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Nic nie mówię, bo jeszcze jej nie używałam :)

      Usuń
  9. Ciekawa jestem jak ten krem z filtrem się sprawdzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że dobrze. Póki co jeszcze używam Sorai, ale mam jej już dosyć

      Usuń
  10. Ta maska kallos jest super :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja muszę obowiązkowo kupić tą Latte!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy mają latte, mam i ja :D

      Usuń

Prześlij komentarz

Nie lubię reklam, ale komentarze i konstruktywną krytykę chętnie przyjmuję :)

Popularne posty z tego bloga

Kosmetyczne pamiątki z Litwy

Drogeria Ezebra - warto! Trochę dziecinne zakupy na Dzień dziecka :)

Blistex Raspberry lemonade blast - recenzja