Apocalips od Rimmel - recenzja

Odkąd zobaczyłam reklamy Apocalips cały czas krążyły mi po głowie. Ale nawet podczas mega zniżek w Rossmanie nie zdecydowałam się na ich kupno, cały czas powtarzając, że może potem. Jednak potem nadeszło wtedy, gdy koleżanka kupiła sobie odcień Out of this world, a ja napatrzyłam się na jej usta wystarczająco długo by się zdecydować. Wtedy też złożyło się tak, że ezebra zorganizowała weekend darmowej dostawy z okazji Dnia Matki, co dodatkowo przekonało mnie do złożenia tam zamówienia. Wybrałam trzy odcienie Apocalips i jednego manhattanowego brata, a dzisiaj chcę Wam zaprezentować kolor, który nosze najczęściej :)
Proszę Pań, oto Apocalips o numerze 401 Aurora. Nie wiem, jak Wam ale mi na myśl o Aurorze przed oczami pojawia się prześliczna disnejowska Aurora z bajki o Śpiącej królewnie. Z tym, że zawsze wolałam jej niebieską wersję, a lakier do ust, którym uraczył mnie Rimmel to soczysty koralowy róż. Niestety, ten kolor nie jest dostępny w Polsce, dlatego najbardziej chciałam go u siebie mieć. Wiadomo, to, co niedostępne kusi najbardziej. 
Pierwsza kwestia to opakowanie. Wygodne, mieszczące 5,5ml, na górze kanciaste załamania ciekawie wieńczą dzieło. Najbardziej spodobał mi się fakt, że lakier był zaklejony naklejką. Dodatkowo szyjka była czysta i wypełniła się szminką dopiero przy pierwszym użyciu. Lepiej nie można mnie było przekonać, że produkt jest nowy. Aplikator to gąbeczka wyprofilowana w sposób, by nabierać idealną ilość produktu. Ekhem, z tą idealnością bym się kłóciła, mi wystarcza nawet połowa tego, co nabiorę. Chyba, że zależy mi na mocnym kolorze, wtedy jest w sam raz.
I właśnie kolor - chłodny koralowy róż. Mocny i wyrazisty na tyle, że każde użycie wymaga lusterka, a nawet poważnie myślę nad stosowaniem konturówki. Sam lakier jest dosyć rzadki, szybko łapie skórę i barwi ją natychmiast, więc przy nakładaniu konieczna jest precyzja. Hm, wymagający błyszczyk, prawda? Ale efekt to wynagradza. Usta są podkreślone, błyszczące, polakierowane. Jednak u mnie ten efekt nie trwa długo. Jako rasowa gaduła muszę częściej poprawiać makijaż, bo lakier wytrzymuje u mnie około godziny. Jeżeli staje się cud i milczę, nic nie jem ani nie piję to czas wydłuża się o kolejną godzinę.

Wybaczyłabym nawet tą słabą trwałość, gdyby kolor schodził równomiernie. Niestety, najszybciej znika ze środka ust. Gdy użyję mniejszej ilości kolor, a dodatkowo rozetrę go palcem na ustach to wytrzymuje dłużej, nie odbija się tak łatwo i schodzi w sposób zadowalający, stopniowo blaknąc. Ale tez nie blaknie tak do końca. Nawet przypadkowe wyjście za linię ust skutkuje zabarwieniem skóry. Mam ogromna radochę całując pomalowanymi ustami swojego Lubego, a później patrząc jak próbuje zmyć z policzka różowy ślad. Łatwo też odbija się na zębach, więc zaczęłam częściej się kontrolować w lusterku. Bardzo przypadł mi do gustu także jego zapach, ale nie potrafię go nazwać. Jest przyjemny i kojarzy mi się z jakimiś żelkami.
Szkoda, że Apocalips jednak wysusza usta, przez co muszę używać częściej balsamu. To jego największy minus, ale nic nie może być idealne. 
Ja go polubiłam bardzo, bardzo. Mocniejsi bracia jeszcze czekają na swoją kolej, ale jeśli będą tak dobrzy jak to cacuszko to wróżę nam tak dobrą przyjaźń jak z Aurorą. Nawet pomimo jego wad i tego, że jego stosowanie wymaga ode mnie więcej zachodu niż zwykłe pociągnięcie ust kolorowym sztyftem.


A dodatkowo mały smaczek dla wielbicielek Garniera. W Biedronce wypatrzyłam dwupak szampon 250ml + odżywka 200ml w przyjemnej cenie 9,99 zł. Jak widzicie w promocji są różne rodzaje. 

Komentarze

  1. Ładnie się prezentuje:D Ale już uciekaj mi tu z tymi promocjami:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, nie mogłam się powstrzymać :D

      Usuń
  2. Na szczęście nie lubię Garniera :D A błyszczyk bardzo ładny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odżywki zbierają dobre opinie, ale mnie zastanawiają szampony :)

      Usuń
  3. ja nie przepadam za błyszczykami,ale kolorek ma ładny ;)

    co do promocji w biedrze to chętnie bym się skusiła,ale ostatnio kupiłam samą odżywkę za ponad 10 zł :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umiem określić jednoznacznie jaki to produkt, bo napigmentowany jak szminka, błyszczący jak błyszczyk. No lakier :)

      Usuń
  4. Kolor ma ładny, ale myślałam, że będzie trwalsza ta szmineczka:)
    Ale kusisz tymi promocjami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No z trwałością to u niej kiepsko, niestety. Oby inne kolory były jeszcze lepsze :)

      Usuń
  5. nie wiem dlaczego ale ja sie boje apocalipsow :( chociaz kusza strasznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma się czego bać, chociaż wady też mają

      Usuń
  6. Ja dalej na żaden się nie skusiłam, ale kilka kolorów mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolory są prześliczne, ale jednak w opakowaniu wyglądają inaczej niż na ustach :)

      Usuń
  7. Kolor jest świetny :) dziękuję za komentarz u siebie, chciałam dowiedzieć się coś na temat ekonomii, ale nie znalazłam e-maila :( gdybyś miała ochotę coś mi jeszcze poopowiadać, np. czy zajęcia są trudne albo czy są bardzo matematyczne (to mnie bardzo ciekawi) to daj znać na pocztę - minthairr@o2.pl :*

    OdpowiedzUsuń
  8. wow, ale cudownie się prezentuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem zadowolona z efektu ^^

      Usuń
  9. Ja nie przepadam za tym błyszczykiem, bo wysusza usta i strasznie podkreśla spierzchnięte usta :( Szkoda, że jak byłam w PL to Biedronka nie miała tej promocji, fioletowy szampon jest super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie wysusza;/ Jak podliczyłam swoje zapasy przy pakowaniu to mam bana na kupno szamponów chyba do grudnia :D

      Usuń
  10. Skusiłam się na fioletowy zestaw z Biedronki :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Nie lubię reklam, ale komentarze i konstruktywną krytykę chętnie przyjmuję :)

Popularne posty z tego bloga

Kosmetyczne pamiątki z Litwy

Drogeria Ezebra - warto! Trochę dziecinne zakupy na Dzień dziecka :)

Blistex Raspberry lemonade blast - recenzja