Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2014

Apocalips od Rimmel - recenzja

Obraz
Odkąd zobaczyłam reklamy Apocalips cały czas krążyły mi po głowie. Ale nawet podczas mega zniżek w Rossmanie nie zdecydowałam się na ich kupno, cały czas powtarzając, że może potem. Jednak potem nadeszło wtedy, gdy koleżanka kupiła sobie odcień Out of this world, a ja napatrzyłam się na jej usta wystarczająco długo by się zdecydować. Wtedy też złożyło się tak, że ezebra zorganizowała weekend darmowej dostawy z okazji Dnia Matki, co dodatkowo przekonało mnie do złożenia tam zamówienia. Wybrałam trzy odcienie Apocalips i jednego manhattanowego brata, a dzisiaj chcę Wam zaprezentować kolor, który nosze najczęściej :) Proszę Pań, oto Apocalips o numerze 401 Aurora. Nie wiem, jak Wam ale mi na myśl o Aurorze przed oczami pojawia się prześliczna disnejowska Aurora z bajki o Śpiącej królewnie. Z tym, że zawsze wolałam jej niebieską wersję, a lakier do ust, którym uraczył mnie Rimmel to soczysty koralowy róż. Niestety, ten kolor nie jest dostępny w Polsce, dlatego najbardziej chciałam go u s…

Co się używa to się zużywa

Obraz
W następnym liście do Mikołaja poproszę o zdolność zatrzymywania czasu. Wyobraźcie sobie tylko: wchodzicie do wanny, pyk i możecie pluskać się do upartego, a nikt z zewnątrz nie będzie się dobijał do łazienki z krzykiem, że to już przesada. Albo można wstać rano na kwadrans przed godziną zajęć, pyk, spokojne śniadanko, prysznic, dokładny makijaż i powolny spacerek na uczelnię. I można, bo się zdąży. O mamo, jak mi to potrzebne... :(
Ale na pocieszenie - odebrałam dzisiaj wyniki swojej matury. Którą pisałam na przekór, bo w tym roku kończę filologię na przedmiocie, z którego właśnie była matura. Kochane, jestem przeszczęśliwa mogąc pochwalić się, że uzyskałam 98%! ^^ Niestety, jedynie z podstawy, ale za rok mam jeszcze szansę ugryźć rozszerzenie. A moja Mama nadal ma do mnie pretensję, że nic jej nie powiedziałam, że znowu jestem maturzystką :)

To moje pierwsze wyrzutki, ale nieśmiało chciałabym je Wam przedstawić. Zdjęcia są koszmarne, wiem. Musicie mi wybaczyć, ale to właśnie efekt p…

Jak kobieta potrafi zużyć lakier do paznokci w godzinę + minirecenzja

Obraz
Trafił się Wam kiedyś jakiś lakier-niewypał? Kolor nie ten, konsystencja, za rzadki, za mokry, albo w ogóle nie taki, jaki miał być? Ja już takich przerobiłam kilka, ale to zawsze jest doświadczenie na przyszłość. Dzisiaj mowa o lakierze z Vipery, firmy dosyć znanej ostatnimi czasy. Lakiery Jumpy wypatrzyłam u jednej blogerki, a że cena była niska i wybór wielki to skusiłam się na dwa kolory: śliczny błękit nr 162 i jasny fiolet nr nieznany (dzisiaj go już brak w moich zbiorach). Małe buteleczki miszczące 5,5 ml rzadkiego, kremowego lakieru wyglądają śmiesznie i ciekawie, ale ich zawartość pozostawia wiele do życzenia. Zapłaciłam za nie zawrotne 3,80 zł/lakier, ale i tego było mi szkoda. Ogółem to uwielbiam lakiery, które dają krycie już po pierwszej warstwie. Nie zawsze mam czas czekać w bezruchu, aż zaschnie kolejna warstwa, więc takie rozwiązanie jest dla mnie najlepsze. W przypadku Jumpy krycie po pierwszej warstwie było połowiczne. Tak, jakby moje paznokcie zamieniły się w niebi…

Promołszyn, promołszyn ewryłer!

Obraz
Pomimo wczorajszego egzaminu znalazłam jednak chwilę czasu, żeby dotrzeć także do tej różowej rozpustnej krainy zakupów, jaką jawi mi się Hebe. Od teraz jest to też kraina różowych pań i mnóstwa kobiet, macających wszystko i wszędzie. Serio, milion różowych balonów, talonów i bonów, a w środku tego zjawiłam się ja i przebrnąwszy szybko do dwóch półek i założywszy sobie kolejną kartę do kolekcji zwiałam prędzej, niż tak dotarłam. Planuję dłuższą wycieczkę za kilka dni, jak ten szał się już uspokoi. Ze względu na te tłumy i wbijające we mnie się zewsząd koszyczki wypchane kosmetycznymi dobrociami nie miałam ochoty zwiedzać drogerii dłużej, niż wymagało tego znalezienie dwóch produktów i szybkie czmychnięcie do kas. Hop po maskę, hop po kremik i hop do kasy i szybko na powietrze!
Jedyne pamiątki jakie wyniosłam ze sobą to maska Kallos Latte (czyli blogowy hit, arcyhit i w ogóle mistrzostwo, które ma mi zrobić na głowie arcydzieło) i promocyjny zestaw do opalania. Mój pech, że stoliczek …

Kumulacja?

Co może się stać, kiedy masz już napisaną prawie całą pracę licencjacką, za pasem egzaminy, a obrona już zaciera łapki? Ano możesz złapać wirusa, pierwszego od pięciu lat, który całkowicie unieruchomi komputer. Tak, witajcie w mojej bajce. Od wczoraj jestem pozbawiona swojej kochanej toszibki i wściekła na samą siebie, że nie zrobiłam żadnej kopii na pendrajwa. Jedynie dzięki uprzejmości mojego Lubego mam do dyspozycji netbooka, ale co szesnaście cali to nie dziesięć :) Także jestem lekko wyłączona z życia blogowego... A skoro i tak już się żalę to pochwalę się swoją wykładowczynią, która wczoraj kazała nam czekać ponad 4 godziny na zaliczenie przedmiotu i co chwilę groziła, że nas nie dopuści do egzaminu. Jutrzejszego egzaminu do którego uczę się tak pilnie jak widać. Czeka mnie kilka godzin pisania i myślenia, ale za to potem w nagrodę wybieram się na otwarcie pierwszej Hebe w moim mieście. O którym dowiedziałam się dopiero dzisiaj! Poziom zorientowania w życiu miasta jak zwykle sp…

Co dobrego przyjechało :)

Obraz
Powroty do domu zawsze są miłe, a tym bardziej, kiedy na biurku oczekują na mnie przesyłki. Moja Mama śmieje się ze mnie, że cieszę się jak dziecko, bo muszę rozpakować, nie rozedrzeć opakowania, a potem pomacać, powąchać czy pościskać nowości, żeby się nimi dobrze nacieszyć. Tym razem czekały na mnie cztery paczki, z czego jedna była tak jakby w dwóch częściach. Ale o niej na końcu :) Pierwsza była przeznaczona dla mojej Mamy właśnie.  Wygraną uSmietiz okazji Dnia Matki musiał podobno odebrać mój sąsiad, bo kurier akurat nikogo nie zastał. Ślicznie opakowane zawiniątko kryło w sobieQ10 Krem przeciwzmarszczkowyna dzieńina noc. Mama jest zachwycona, testowanie w trakcie.


Druga paczuszka była zadziwiająco płaska i lekka. Płaska, płaska, co do mnie mogło przyjść płaskiego?
 Ano coś mogło i był tym czymśZestaw startowy Matricium z Biodermy, wygrany uAgnieszki. Wyrób medyczny brzmi dziwnie, ale są to odżywcze ampułki. Ich opis brzmi z deka kosmicznie, bo obietnice obietnicami, ale aż tyle zada…

A dzisiaj mówimy dzień dobry :)

Obraz
Konkretnie to 'mówią', ale wychodzę z założenia, że włosy to część mnie. Ta, na którą często narzekam i która ma zdecydowane fory w temacie zakupowym. Od kilku miesięcy nie kupiłam nowego lakieru do paznokci, a nowe odżywki i maski to już oczywiście... Także, korzystając z okazji, że wreszcie udało mi się uprosić kogoś, żeby pobawił się w paparazzi przedstawiam Wam swoje włosy :)
Brzmi to maksymalnie infantylnie, ale niestety, chyba inaczej się tego ugryźć nie da. Więc wybaczcie, postaram się szybko dorosnąć.


Oba zdjęcia robione są niestety z lampą, ale dopiero wieczorem nadarzyła się okazja do zdjęć. Z tego też powodu na czubku głowy widać efekt po deszczu :) Tego dnia, kiedy akurat nie wzięłam ani parasola, ani żadnego kaptura pogoda postanowiła zrobić mi psikusa i obficie mnie podlać. Widocznie za niska jestem.
Włosy są odgniecione od warkocza, ale to ostatnio jedna z moich ulubionych fryzur. Nie zgadniecie, ile takich cieniutkich warkoczyków można zapleść w ciągu jednego nu…

Drogeria Ezebra - warto! Trochę dziecinne zakupy na Dzień dziecka :)

Obraz
Znacie te uczucie, gdy czekacie z zamówieniem czegoś w sklepie internetowym na lepsze czasy/wypłatę? Ja tak czekałam, bo obiecałam sobie, że zamówię sobie kilka zabawek dopiero jak pozaliczam kolokwia. Ale w tamten weekend ezebra.pl wymyśliła sobie darmową dostawę, co przyśpieszyło trochę moje zdecydowanie się. Sam wybór kosmetyków nie był prosty, bo szukałam kolorów i opinii, ale w końcu i wreszcie zebrałam się w sobie i kliknęłam! W piątek paczuszka była już u mnie, ale odebrałam ją dopiero dzisiaj (mój listonosz musi mnie kochać, to chyba piąte awizo w ciągu dwóch tygodni), więc na szybko dzielę się swoim zacieszem :)
Wszystko było opakowane w kopertę z folią bąbelkową, słoik z olejem i róż były obleczone w jeszcze jedną warstwę. O, proszę, rozwiązał się worek z dobrociami :) Uznaję to za prezent na Dzień Dziecka dla samej siebie, więc czuję się rozgrzeszona. Zresztą same zobaczycie, że nie wydałam wcale tak dużo. Nawet jak na studencką kieszeń.

Olej kokosowy KTC był na mojej liśc…