Zaległe zakupy

Maj i czerwiec to kolejne miesiące, kiedy więcej mam do zrobienia niż już zrobiłam. Przed jutrzejszym kolokwium drżą mi kolana i praktycznie nastawiam się już na poprawę, bo będzie ciężko. Najlepszym dowodem pracowitości studentów w tym ostatnim okresie jest fakt, że moi współlokatorzy pytają, czy ja cokolwiek jem. Bo nie widują mnie nawet w okolicach lodówki.
Aczkolwiek jem, dzisiaj odkrywam kaszkę kukurydzianą :) Jak na pierwszy raz to wyszła mi za gęsta, ale kasza w kawałkach to prawie jak kopytka...

Ostatnio w Rossmannie pojawiłam się jedynie po krem do rąk dla mojego Lubego. Ja się chyba dopiero na emeryturze nawrócę i zacznę używać takowych kremów, bo jak ja na razie to robię to bardzo sporadycznie. Ale uznajmy, że nakładanie odżywek na włosy i ich rozprasowywanie to też jakieś działania na korzyść dłoni. Oczywiście, zakup jednego tylko kremu byłby niemożliwy, więc zaopatrzyliśmy się jeszcze w coś. Ta dam:

Główny bohater i przyczyna wyprawy do tego przybytku rozpusty i wydawania ciężko zarobionych pieniędzy - rumiankowy krem do rąk Isana. Taki sobie, ale ja go używać nie będę, a memu męskiemu osobnikowi odpowiada. Tyle na razie zdążyłam się dowiedzieć. 

Odżywka w sprayu Isana do włosów suchych i zniszczonych to była moja zachcianka. Swoją buteleczkę z atomizerem zużyłam do farbowania papierów do scrapbookingu, a o tych odżywkach słyszałam całkiem sporo dobrego. Rodzaj wzięty na chybił trafił, nie miałam czasu na przeglądnięcie recenzji, a składy na pierwszy rzut oka wydawały mi się podobne. Czas zweryfikuje, czy dobrze wybrałam. Ale zapach mi się podoba :)

A ta spora torebeczka to Antybakteryjny lotion do mycia twarzy i ciała. Też jest z Isany, chyba zacznę spisywać kosmetyki jakie już używałam. Spodziewałam się kremowego lotionu, a tymczasem ze środka wypływa przezroczysty żel. Ani rzadki, ani gęsty, taki w sam raz. Jednak mogę już powiedzieć, że w smaku jest słony! Po myciu twarzy wyczuwam na ustach słonawy posmak, co za pierwszym razem mnie zaskoczyło i nieźle rozbawiło. Nie podoba mi się SLeS na drugim miejscu, ale zapewne antybakteryjność znikąd się nie bierze. Wytrujemy wszelkie bakterie i będzie spokój :)

Mam nadzieję, że Wy macie więcej czasu na korzystanie z życia i pięknej pogody. Codziennie przebieżki na uczelnię muszą mi na razie wystarczyć, ale potem... Och! Zamierzam sobie odbić tą harówkę jakimś miłym wypadem na weekend :) 

Komentarze

  1. Ciekawa jestem tego kremu rumiankowego, chętnie sama się na niego skuszę, jakoś ostatnio jestem fanką rumianku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wręcz przeciwnie, unikam jak tylko mogę. Niestety, ale w mojej rodzinie zdarzyła się alergia na rumianek i jakoś wolę nie sprawdzać, czy ja też powinnam się go obawiać. Chucham na zimne :)

      Usuń
    2. A ja mam rumiankowy krem do rąk, krem do stóp, hydrolat i jeszcze mydełko i wciąż chcę więcej! :D

      Ja się staram za to unikac aloesu :)

      Usuń
    3. A ja aloes bardzo lubię :) Chociaż nadal testuję jego różne zastosowania

      Usuń
  2. Isana króluje widzę :) Ja też bardzo lubię produkty tej firmy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak się jakoś złożyło, ale nie było zamierzone :)

      Usuń
  3. Fajne opakowanie jak na krem do rąk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jakoś nie urzekło, ale głównemu użytkownikowi jakoś pasuje, więc widocznie jest wygodne :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Mnie zaraziła bratowa, co i raz podrzucając mi różne perełki jak np olejek pod prysznic o zapachu winogron^^

      Usuń
  5. Miałam krem rumiankowy Isany, ale wersję w tubce i bardzo sobie chwaliłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rumianku unikam, ale jak się nim posmarowałam to był całkiem przyjemny. Chociaż dosyć gęsty

      Usuń

Prześlij komentarz

Nie lubię reklam, ale komentarze i konstruktywną krytykę chętnie przyjmuję :)

Popularne posty z tego bloga

Kosmetyczne pamiątki z Litwy

Drogeria Ezebra - warto! Trochę dziecinne zakupy na Dzień dziecka :)

Blistex Raspberry lemonade blast - recenzja