Dobroci z drogerii

Tak, dałam się złapać Naturze na ichnią promocję. Odgrażałam się, że to mnie nie ruszy, a w końcu uległam i wyruszyłam po Fixer Kobo. Specjalnie szukałam go w dwóch Naturach w moim mieście, bo chciałam wypróbować jego moc przy robieniu makijażu na wesele kuzynki. I co? I gucio, oczywiście szafa Kobo pustawa, a panie ekspedientki orzekły, że nie planują żadnego uzupełniania. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak bardzo byłam na siebie zła! Planowałam ten zakup, ale oczywiście każdego dnia miałam ważniejsze rzeczy niż wycieczka po jeden lakierowy spray. Co mnie najbardziej zdziwiło, to wypowiedź pani z drugiej Natury, która przyznała, że w ich oddziale były tylko dwa Fixery i oba już są sprzedane. Więc jak możecie się już domyślać mój makijaż musiał wytrzymać bez wspomagania, a szafy Kobo zostały uzupełnione
w poniedziałek, kiedy zmyłam już z siebie resztki wesela. Ale mam!



Drugim cudeńkiem, które było zakupione specjalne na tą okazję był fluid-balsam LastMinute Boby BB Lirene. Właściwie to do jego zakupu zostałam zainspirowana przez przyjaciółkę z którą dyskutowałam o samoopalaczach. A z racji, że swoje dolne kończyny mam równie uparte co Osioł ze Shreka to każda moja przygoda z samoopalaczem kończyła się śmierdzącymi nogami i smugami na kostkach. Naprawdę zaczynam podejrzewać, że moim przeznaczeniem są jedynie wysokie botki, żebym nie musiała zwracać na te kostki uwagi. Ale się nie poddaję i jak do zapachu zdążyłam przywyknąć tak i ćwiczę usilnie dokładną aplikację takowych balsamów. Ale co szkodzi pomóc skórze i skorzystać z innowacyjnego fluidu do ciała? Tubka 200 ml kosztowała mnie 19,90, jest to wersja do skóry ciemnej. Moje nogi to idealny przykład albinosa, ale wersja do skóry jasnej mnie nie przekonała. Dziękuję, kochane Lirene, za świetny pomysł testerów, bo jaśniejszy fluid nie dawał na mojej skórze żadnego efektu. Ten bardziej przypomina odcień miedzi, o proszę


Co też kosztowało mnie niemało wysiłku, aby rozsmarować go dokładnie. Ale jak na pierwsze użycie zaaplikowałam naprawdę małą ilość produktu i jestem zadowolona. Po całej zabawie zmyłam go bez problemów. Jak tylko wypróbuję go jeszcze parokrotnie - obiecuję recenzję :)

Słyszałyście może o tym fluidzie-balsamie? Znalazłam niewiele recenzji na jego temat, ale ma szansę stać się popularny :)

Zmykam do nauki o częściach zdania. W podstawówce nigdy nie lubiłam rozbiorów zdań na części, a przydawka było jednym z najlepszych przezwisk jakimi raczyliśmy się na przerwach. A teraz muszę uczyć się tego samego, rozszerzonego o milion zasad i opisów. Kto zrozumie kobiety? :)

Komentarze

  1. Nie słyszałam o tym jeszcze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja gdzieś coś widziałam, jak tylko wchodził do sprzedaży. Ale jakoś mnie nie zainteresował. Jednak teraz miałam za mało czasu na balsam brązujący, na solarium w życiu nie pójdę, a po samoopalaczu pewnie szorowałabym się pumeksem, żeby chociaż jakkolwiek wyrównać kolor. Więc rachunek był prosty :)

      Usuń
  2. Ja nie lubię samoopalaczy, mimo iż jestem totalnym bladziochem :). Strasznie drażni mnie aplikacja, plamy i brudzenie się w tym :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, pomimo ładnego efektu to cała zabawa z tym zniechęca;/

      Usuń
  3. Kochana, jeśli chcesz mocną opaleniznę to koniecznie zamów sobie Avon Skin So Soft balsam brązujący :) Ja po nie sięgam bardzo często i ten na prawdę daje super efekt! Ja bynajmniej jestem z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Avonie nawet bym nie pomyślałam, ostatnimi czasy jakoś nic z niego nie zamawiałam. Ale dzięki za poradę, zawsze lepiej sięgać po sprawdzony kosmetyk :)

      Usuń
    2. Ja nie spodziewałam się, że ten balsam będzie aż tak dobry :D Jest też Dove Summer Glow, który daję całkiem ładną opaleniznę :) Garniera nie polecam, mam obecnie i jestem bardzo niezadowolona :(

      Usuń
    3. Właśnie myślałam nad tym balsamem z Dove, ale teraz zależało mi najbardziej na czasie, a jednak balsamy brązujące powoli potrzebują trochę czasu. Szkoda, że Garnier się u Ciebie nie sprawdził ;/

      Usuń
    4. A może spróbuj jakiegoś samoopalacza w piance? :) Kiedyś używałąm i o wiele łatwiej się aplikują niż te w kremie :)

      Usuń
    5. Słyszałam też wiele dobrego na temat Sun Ozona w sprayu. Ale na razie się uparłam i będę próbować z balsamem, który już mam (też Sun Ozon), bo przecież kiedyś trzeba się nauczyć..

      Usuń
    6. Zrób przed nałożeniem mocny peeling :) U mnie to zawsze pomaga. I jak nakładam samoopalacz wieczorem to rano smaruje się mocnym balsamem nawilżającym :)

      Usuń
    7. Mocny peeling właśnie mi wyszedł, ale przed następną próbą na pewno spróbuję :)

      Usuń
  4. Ja nadal szukam jakiegoś dobrego samoopalacza więc czekam na recenzję !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten fluid to właśnie nie samoopalacz, bo o wiele prościej go zmyć. Przy smugach z samoopalacza próbowała się szorować, żeby jakoś wyrównać kolor i nie zawsze się udawało

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. No marzył mi się już trochę :)

      Usuń
  6. Nie słyszałam o tym fluidzie, jestem ciekawa jak sprawdziłby się u mnie :) Czy działa w ten sposób, że można go zaaplikować na jedno wyjście i później zmyć niczym podkład do twarzy, czy jednak coś z niego zostaje?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Nie lubię reklam, ale komentarze i konstruktywną krytykę chętnie przyjmuję :)

Popularne posty z tego bloga

Kosmetyczne pamiątki z Litwy

Drogeria Ezebra - warto! Trochę dziecinne zakupy na Dzień dziecka :)

Blistex Raspberry lemonade blast - recenzja