Troszkę intymnie...

Dzisiaj, drogie panie, biorę na tapetę własnie kobiece sprawy. Flora damskich okolic jest z natury kwaśna i używanie do jej pielęgnacji i higieny produktów zasadowych przyniesie nam więcej szkody niż pożytku. Na pewno widziałyście na półkach sklepowych mnóstwo płynów czy żeli do higieny intymnej. Ogromna większość z nich zawiera dopisek 'zawiera kwas mlekowy'. O samym kwasie nie będę Wam truć, ale powiem jedną ciekawostkę. Po wywiadzie wśród koleżanek i przyjaciółek mogę powiedzieć, że spora część ginekologów zaleca do higieny intymnej zwykłe szare mydło, a nie specjalnie do tego przeznaczone płyny. Zaskakujące? Dla mnie bardzo, ale od razu zaczęłam się zastanawiać co z tym kwasem i zasadowością...


Dosyć długo chodziło mi to po głowie, aż w końcu zdecydowałam się zrobić mały eksperyment, mający potwierdzić lub rozwiać moje obawy.


 Na alledrogo zamówiłam komplet pasków lakmusowych do sprawdzania odczynu i gdy wreszcie doczekałam przesyłki od razu zabrałam się do roboty. Aktualnie w moim arsenale są tylko dwa płyny do higieny intymnej i mała już kosteczka mydła. Dla porównania dodałam też szampon dziecięcy, bo to hit wśród włosomaniaczek i jest uważany za bardzo delikatny.
Zatem, prosimy:



Po kolei od lewej strony płyn do higieny intymnej Facelle. Tani i świetny hit z Rossmanna z dopiskiem 'mit Milchsauer'


Kolejny to szampon Babydream, delikatny i przeznaczony dla dzieci, ale używany chętniej przez dorosłe :)

A tutaj mamy tanią jak barszcz emulsję Intymea z Biedronki, która też chwali się, że 'zawiera kwas mlekowy'

I ostatnie, ale najbardziej oczekiwane - mydło Biały jeleń

I proszę, rozcięłam papierek na cztery części i każdy z papierków umoczyłam w odpowiednim płynie/żelu. Jesteście ciekawe, co się stało? :)

Zacznijmy od Facelle. Papierek tylko nieznacznie zmienił kolor, na ok. 4 bądź 5 numer w skali. Wniosek - Facelle naprawdę jest kwaśny, etykietka jednak nie kłamie
Idźmy dalej i sprawdźmy Babydream. Jaka ocena? Troszeczkę wyżej, można już mówić o 6/7
Następna jest Intimea, która nie chciała jednak współpracować i musiałam lekko wytrzeć papierek, jednak koloru też nie zmienił i został

I na koniec mydło. Zwykłe i tak chętnie polecane przez ginekologów jako te najlepsze i najbardziej odpowiednie. Od razu zmieniło kolor na 7/8, czyli mocniej w stronę zasadowego

I co? I ja zostaję jednak przy płynach. Według mnie sprawdzają się lepiej i nie przekonuje mnie tłumaczenie o szarym mydle. Ale nie odrzucam tego i pewnie kupię kolejną kostkę mydła, żeby sprawdzić tą teorię. Ta resztka służyła mi jedynie do mycia rąk i w tej kwestii sprawdzała się bardzo dobrze.

Dziewczyny, a Wy czego używacie? Stawiacie na mniej chemiczne mydełka czy te specjalistyczne płyny jak Lactacyd czy inne? :)

W tym tygodniu miałam mocno okrojony dostęp do internetów, ale obiecuję poprawę!

Komentarze

  1. Hmm ciekawe wnioski, ja za zwyczaj płynów do higieny intymnej, teraz laktacyd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie słyszałam o nim tyle dobrego, ale jeszcze nigdy u mnie nie zagościł :)

      Usuń
  2. Ja bardzo lubię Lactacyd, ale tą wersję Acti Fresh :) Mam też takie naturalne afrykańskie mydło w kostce i też się dobrze sprawuje. Facelle czeka w kolejce, jest w zapasach :P

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Nie lubię reklam, ale komentarze i konstruktywną krytykę chętnie przyjmuję :)

Popularne posty z tego bloga

Kosmetyczne pamiątki z Litwy

Drogeria Ezebra - warto! Trochę dziecinne zakupy na Dzień dziecka :)

Blistex Raspberry lemonade blast - recenzja