Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2014

Zniżkowy napad na Rossmanna

Obraz
O wielkiej akcji -49% nic chyba już mówić nie trzeba, bo na wszystkich możliwych blogach każdy o tym trąbi. Ja miałam sobie odpuścić tydzień dla skóry, bo i podkład mam, i puder też, ale! Ale akurat korektor mi się kończy i zipie już resztkami sił, więc chcąc nie chcąc podreptałam posłusznie do tego przybytku zakupowego.
Przyjemne zaskoczenie - brak tłumów, mimo że to drogeria w samym centrum. Rzut oka na wystawki - cudo, wszystko jest! Co prawda gdy już wychodziłam to przy szafach z kolorówką już zaczynał się robić tłok, więc tym bardziej się cieszę, że udało mi się wybrać to co chciałam na spokojnie.

A wybrałam niewiele. Ot, dwa maleństwa

Korektor w płynie Magic Pen od Lovely. Wolę korektory w płynie, bo szybciej wnikają w skórę i nie zostawiają takiej warstwy jak te w sztyftach. Wzięłam kolor 02 jednak wydaje się być dosyć jasny. Niestety, brak testerów tych korektorów, bo zapewne wzięłabym jeszcze ten zielony na zaczerwienienia. Ale nic straconego, być może jeszcze się zdecyduję, …

Chciałabym, chciała!

Obraz
Zebrałam wreszcie listę produktów, które chcę, bo lubię i chcę, bo nie miałam. Większość z nich to produkty, które właśnie mi się skończyły i chcę je zamienić nowymi, jeszcze nie wypróbowanymi przeze mnie. Zatem, zapraszam:

Pierwsze i główne miejsce na liście zajmuje Szampon neutralny Natura Siberica
Dalej - Tangle Teezer Nie jestem jedynie przekonana do rodzaju szczotki. Ta powyżej ma ten pierwszy kształt i jakoś wydaje mi się, że jest prostsza w utrzymaniu w dłoniach. Kusi mnie wersja kompaktowa, ale na początek chyba jednak klasyka będzie :)
Czarnego mydła Savon Noir też jeszcze nie używałam, a zbiera tyle pochwał, że to chyba już wstyd

Jeżeli już w temacie mydeł to planuję także zakup mydełka Sesa Z moją miłością do ździeraków sama się dziwię, że korund jeszcze u mnie nie zawitał. Należy to naprawić! Słyszałyście może o tym sklepie? Znalazłam go przeglądają internet, ale do tej pory go nie znałam. Jednak ceny wydają się ok.
Ok, co tu jeszcze? Ano chcę odżywkę Garnier Awokado i masł…

Troszkę intymnie...

Obraz
Dzisiaj, drogie panie, biorę na tapetę własnie kobiece sprawy. Flora damskich okolic jest z natury kwaśna i używanie do jej pielęgnacji i higieny produktów zasadowych przyniesie nam więcej szkody niż pożytku. Na pewno widziałyście na półkach sklepowych mnóstwo płynów czy żeli do higieny intymnej. Ogromna większość z nich zawiera dopisek 'zawiera kwas mlekowy'. O samym kwasie nie będę Wam truć, ale powiem jedną ciekawostkę. Po wywiadzie wśród koleżanek i przyjaciółek mogę powiedzieć, że spora część ginekologów zaleca do higieny intymnej zwykłe szare mydło, a nie specjalnie do tego przeznaczone płyny. Zaskakujące? Dla mnie bardzo, ale od razu zaczęłam się zastanawiać co z tym kwasem i zasadowością...


Dosyć długo chodziło mi to po głowie, aż w końcu zdecydowałam się zrobić mały eksperyment, mający potwierdzić lub rozwiać moje obawy.


 Na alledrogo zamówiłam komplet pasków lakmusowych do sprawdzania odczynu i gdy wreszcie doczekałam przesyłki od razu zabrałam się do roboty. Aktualn…

Kilka nowości

Obraz
Ban na zakupy już się skończył, ale na drugi dzień nie popędziłam ile sił w nogach do najbliższej drogerii. Wręcz przeciwnie, pierwsze zakupy zrobiłam dopiero teraz! W dodatku nie są to wielkie zakupy, a jedynie kilka produktów, które wpadły mi w oko i koszyk podczas wizyty w Naturze.
Największym kosmetykiem jest płyn do kąpieli Muscle Therapy od Radox. "Pobudzające połączenie czarnego pieprzu i żeńszenia" leciutko kłóci się z moją wizją relaksujących kąpieli, ale byłam tak ciekawa zapachu, że płyn musiał być mój. Pierwsze odkręcenie zakrętki to myśl 'męskowaty!, bo żel ma doprawdy męskie nuty. Intrygujący i mocny, mam nadzieję, że równie dobrze będzie pachniał w wodzie, a nie jedynie w butelce.


Peeling do ciała Joanna, zapach imbirowy. Kolejna buteleczka tego peelingu w mojej łazience. Zmieniają się tylko kompozycje zapachowe, bo działanie we wszystkich jest tak samo dobre. Jako ździeraki uważam je za bardzo dobre. Stosunek jakości do ceny jest świetny. Jedynie drobinek…

Podsumowanie odwyku kosmetycznego - 40 dni bez kupowania kosmetyków!

Wiecie co tak naprawdę mnie zaskoczyło podczas odwyku? To, co było do przewidzenia, ale i cieszyło oko. Że nagle moje zapasy bardzo się zmniejszyły. Nagle wszystko zaczęło się kończyć, lakiery gęstnieć, a w szufladzie z kosmetykami, których nie używam codziennie pojawiły się puste miejsca po zużytych butelkach. Jakaś magia, ale nie mogę powiedzieć, że wszystko było takie idealne.

Po pierwsze - w sklepach tyle nowości, a ja nie, ja się twardo trzymam. Ale jak się trzymać, kiedy na blogach pojawiają się coraz to nowe posty wychwalające? Da się, jedynie trzeba nad sobą panować. Wiedziałam, że większość z tych rzeczy, które wpadły mi w oko nie są z edycji limitowanych, czyli spokojnie poczekają sobie na półkach aż będę mogła je przygarnąć.

Drugą sprawą była na pewno zwiększona świadomość jako konsumentki. Czasem zdarzało się, że przy okazji zakupów dobierałam coś jeszcze przy kasie. A to krem do rąk, który później leżał na półce zanim skończyłam poprzedni. Ale z tego wyleczyłam się po nie…