Co wyzwala w ludziach promocja?

Jak zapewne wszystkie wiecie, wczoraj skończyła się promocja -40% na wszystkie kosmetyki do makijażu, którą zorganizowała dla swoich kochanych ofiar sieć drogerii Rossmann. Dlaczego ofiar, spytacie? Nie mam w swoim słowniku innego słowa tak dobrze opisującego związek pomiędzy sklepem i klientem. Szczególnie w trakcie trwania promocji tak kuszącej jak ta.


Stada rozochoconych kobiet ruszyły z pełnymi portfelami na polowanie do wszystkich Rossmannów w kraju. Kolejki przy szafach to nic. Tłumy w sekcji makijażu i pustki na pielęgnacji czy zapachach to nic. Niczym było także chamskie przepychanie się każdego z każdym i pomrukiwanie pod nosem na pozostałych. Ale już stan szaf to coś, co muszę skomentować.
Początkowo trzymałam się silnie planu 'nie idę do Rossa' i całkiem dobrze mi się to udawało. Ale gdy w piątek rano posłuchałam na zajęciach, co moje koleżanki już kupiły i co jeszcze planują to już moja silna wola lekko zmiękła... Zatem będąc na spacerze z Lubym wstąpiłam do tego, jak się później okazało, przybytku zła z mocnym postanowieniem, że niczego zbędnego nie kupię. Niezwykle komicznym tłem dla tego szaleństwa, które działo się przy każdej szmince i tuszu był samotny mężczyzna, stojący z dala od tego tłumu. Wyraźnie nie mógł odejść, zgaduję iż czekał na swoją partnerkę, która z resztą pań walczyła zawzięcie o każdy kosmetyk. Ale zostawiając biednego pana samemu sobie... Wreszcie dotarłam jakoś do szafy Wibo, chociaż nadal nie jestem pewna jak to zrobiłam. Puste miejsca po lakierach piaskowych z serii WOW! nawet mnie ucieszyły, bo inaczej na pewno któryś bym przygarnęła. Ale na półeczce z pomadkami Elixir był całkiem pokaźny zasób. Zadowolona wyciągnęłam łapkę po tester koloru nr 2, który wydawał mi się w miarę zwyczajnym i bezpiecznym. I tu pierwszy zonk - opakowanie było zamknięte odwrotnie. Znaczy wystająca część nasadki, która powinna wchodzić w lukę na części ze szminką była wepchnięta na siłę krzywo. Nie jestem pewna, czy dobrze to opisałam, ale grunt że nasadka była już połamana. Ech, trudno, nieważne, byle zobaczyć kolor. Ale to też nie było tak proste, ponieważ większa część szminki przeniosła się do nasadki. Tak było z wieloma szminkami, nie tylko testerami. Wszystkie używane, mazane, część połamana i wciśnięta w opakowanie byle jak. Znalezienie jednej dziewiczej wymagało odwiedzenie innego Rossmanna. I tyle mi wystarczyło.
W tamtym roku także zrobiłam zakupy na promocji -40% i cały czas byłam z niej zadowolona. Ale też nie trafiłam na otwarte czy używane kosmetyki. Wisienką na torcie jest fakt, że Rossmann podniósł regularne ceny niektórych kosmetyków tak, by cena po obniżce i niemalże była równa cenie przed zmianą. Okazja to okazja, a kto by tam zwracał uwagę na takie szczegóły...
Zapewne także kupiłyście coś w Rossmannie. Też spotkałyście się z takimi problemami, jak ja? Pozdrawiam cieplutko, bo mrozy jednak nadchodzą :)


Komentarze

  1. jedyne kosmetyki z kolorówki jakie używam, to lakiery do paznokci i właśnie po nie wybrałam się do rossmana. Ceny były takie same jak przed obniżką, więc za zakupy zapłaciłam sporo poniżej ceny normalnej :) Zresztą tak często odwiedzam rossmann, że ceny znam na pamięć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świadomy konsument to niebezpieczny konsument można powiedzieć:) ostatnio nie jestem na bieżąco z cenami i łatwo mogłabym się nabrać

      Usuń
  2. Ja nie zwracałam dużej uwagi na innych, raczej szukałam konkretnych rzeczzy, których, oczywiście, nie było ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nastawiłam na Wibo WOW! I nic, ani jednego nie znalazłam więc łącze się w bólu :(

      Usuń
  3. ja nie skusiłam się na żadną promocję z powodu braku funduszy ;) ale widziałam co tam się działo ;) pooozdrawiam! =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wiele osób narzeka, że promocja odbyła się pod koniec miesiąca, kiedy większość czeka na wypłatę. Również pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Ja rzadko chwytam się na takie promocje :) jednak z tej skorzystałam, bo byłam akurat w miejscowości z Rossmannem, tak normalnie to nie lecę i nie rzucam się na nic, jakby było za darmo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tym świecie nie ma nic za darmo :)

      Usuń
  5. Trafiłaś w sedno:) rownież pisałam o zakupach w Rossmanie u siebie na blogu. Właściwie kupiłam rzeczy, których nie musiałam kupować bo jeszcze stare się nie zużyły... A że taaaka "okazja" to napalilam się jak szczerbaty na suchary i zrobiłam małe zapasy. Tak to sie kończy:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, wpuścić kobietę do drogerii to już jest zły pomysł :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Nie lubię reklam, ale komentarze i konstruktywną krytykę chętnie przyjmuję :)

Popularne posty z tego bloga

Kosmetyczne pamiątki z Litwy

Drogeria Ezebra - warto! Trochę dziecinne zakupy na Dzień dziecka :)

Blistex Raspberry lemonade blast - recenzja