Posty

Podsumowanie roku 2016

Obraz
Witajcie!
Powyższy gif to moja walka z samą sobą i systematycznością. We wszystkim. Ale, ale! Na fali blogowych podsumować poprzedniego roku i spisywaniu postanowień na ten kolejny jednak postanowiłam coś skrobnąć :)
Najbardziej cieszę się z faktu, iż rok 2016 nie był dla mnie zły. Naprawdę nie będę narzekać, bo zwłaszcza ostatni kwartał dał mi dużo motywacji i siły do życia.
Zrezygnowałam z kontynuowania znajomości za wszelką cenę. Nie dość, że poczułam się wreszcie wolna i spokojniejsza to zyskałam więcej czasu. Czasu na oglądanie śmiesznych kotów, wiadomo :)
Zmniejszyłam zapasy kosmetyczne, choć nie mam najmniejszego zamiaru likwidować kolekcji lakierów do paznokci z prostego powodu. Lubię różnorodność i chcę mieć kilka różnych odcieni danego koloru, a nie nosić ten sam jeden cały rok. Rozumiem, że to wygoda i oszczędność czasu, ale cóż, każdy ma swojego bzika.
Dobiłam do 70 cm długości włosia na głowie! Teraz już przekroczyłam nawet tę liczbę, ale poważnie zastanawiam się nad ści…

Moje plany na listopad

Pierwsze i główne - ogarnąć całe swoje życie. Reorganizować pracę w domu, zająć się na bardzo poważnie pisaniem pracy.
A reszta to pikuś :)

pisanie postów w miarę regularnie i z wytrwałością, bo mi jej brakujestosowanie wcierek i suplementacji. Wcierki już przygotowane, ale z tabletek nie ma zielonego pojęcia, co brać. Nawet farmaceutki mi nie pomogły ;/wyrobienie nawyku na dobry poranek :) świeże koktajle! :) kupno prezentów na święta (tak! sklepy już mają świąteczne czekoladki i torebki prezentowe) wyprzątnięcie szafy i wystawienie ubrań i nieużywanych kosmetyków. Zalega mi już mała torebeczka zwłaszcza szminek, których w ogóle nie używałam i ciągle mnie denerwuje jej obecność. Hm, i to chyba na tyle. Nie zakładam dużo, bo wielkie plany i nadzieje mogą okazać się równie wielkim rozczarowaniem i żalem do samej siebie. A ja wolę być z siebie dumna niż się gryźć, że wypełniłam jeden z miliona punktów.  Co tam u Was, kochane? :)

Nie słucham fryzjera

Każda z nas przynajmniej raz w życiu odwiedziła fryzjera. Bo przecież obciąż, pofarbować czy wystylizować włosy na wielką galę samemu jest o wiele trudniej, a profesjonalista obiecuje cuda. Przecież po to powstał sam zawód fryzjera, żeby nasze włosy też miały swojego prywatnego 'lekarza'. Ja jednak zaczynam utwierdzać się w przekonaniu, że do tego zawodu jest potrzebne nie mniejsze powołanie jak do bycia pediatrą. A przez kilku niedolnych fryzjerów powoli zrażam się do całej ich rzeszy. No i właśnie, tytułowe nie słuchanie się fryzjerów to temat na dziś. Po pierwsze - fryzjer dobierze Ci idealną fryzurę. Tak jak słucham się lekarzy powinnam też uważać na to, co radzi mi fryzjer, prawda? Sęk w tym, że nie zawsze. Wielokrotnie już słyszałam, że to, że tamto powinnam zrobić. A nie robię. Bo to ja znam swoje włosy i w czym czuję się dobrze, a co mi kompletnie nie pasuje. Pamiętam, jak kiedyś zapragnęłam ściąć swoje długie włosy do długości mniej więcej boba. Ścięłam, a jakże. Wło…

Drogi Mikołaju!

Obraz
Tak! Ha, jestem i wreszcie próbuję przezwyciężyć marazm. Póki co idzie mi to po japońsku, bo jako tako, ale pomału może... Nie przedłużając, witajcie ponownie :) W tym roku postanowiłam zbytnio nie szaleć na święta, ale poświęcić najbliższym swój czas i ofiarować im coś od serca. Dlatego też od kilku tygodni już szukałam prezentów idealnych dla mych bliskich. A w międzyczasie śledziłam blogi i Youtube, żeby wypatrzeć też coś dla siebie. Zatem, Mikołaju, późno, bo późno, ale wierze w Ciebie. 1. Pędzle Hakuro, nr H74 i H76 - w mojej skromnej kolekcji mam już trójeczkę z Hakuro, H85, H77 i H52, ale czuję wciąż niedosyt w kwestii makijażu oczu. Dodatkowo chciałabym porównać białe włosie, bo takim jeszcze buzi nie myziałam
2. Maska z serii Biovax Bambus bądź NaturVital Aloesowa - Aloes spisywał się u mnie bajecznie, jego brat już gorzej. Ale ciekawi mnie nowość Biovaxu, chociaż szampon i reszta jakoś mnie nie kuszą.

3. Kosmetyki Natura Siberica z serii Gzel albo Loves Estonia - od lata z…

Zakupowe plany

Witajcie ponownie :)
Mam nadzieję, że Wasza wiosna jest bardziej wiosenna niż moja. Już w kwietniu zdążyłam widzieć śnieg, deszcz, przepiękne palące słońce jak i grad nawet. Jeśli by mnie kto pytał to zaczynam uważać, że Wiosna jest przekobieca i pokazuje swoje humorki. Ale nie poddajemy się! Na przekór wiośnie to właśnie w kwietniu postanowiłam zabrać się za siebie i to nie tylko pod względem fizycznym, bo w tej kwestii lenistwo zdecydowanie wygrywa. Zatęskniłam jednak za przelewaniem swoich myśli i obserwacji na papier, więc postaram się być częściej wyświetlana na Waszych listach powiadomień.  Marzec był dla mnie miesiącem bardzo zakupowym, ale jak zawsze przy okazji wybierania dojrzałam też inne rzeczy, które chętnie bym u siebie widziała. I o nich dzisiaj krótko, bo za dużo o nieobecnych, a chcianych pisać nie warto. Pierwszy i praktycznie niezbędny jest pędzel do brwi Hakuro H85. Od krótkiego czasu są u mnie jego bracia do podkładu i blendowania, to jest H52 i H77. Nie miałam pę…

Kosmetyczne pamiątki z Litwy

Obraz
Labas rytas :) W styczniu odwiedziłam stolicę Litwy, przepiękne Wilno. Co prawda wycieczka była krótka, ale udana, przemaszerowana i owocna w cudowne chwile. Spędziliśmy tam tylko trzy dni, ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam wrócę. Wyobraźcie sobie, że przez weekend przeszliśmy niemal całe miasto wzdłuż i wszerz, nabijając ponad 40 kilometrów. Piechotą. Podziwiając przepiękne zabytki, odwiedzając więcej kościołów i cerkwi niż przez cały rok. Także próbując lokalnych przysmaków i świetnie dogadując się w sklepikach. Nie mogłam odpuścić takiej okazji i musiałam odwiedzić tamtejsze drogerie :) Gazetkę Drogasa i Eurokosa sprawdziłam jeszcze przed wyjazdem. Poszukałam także blogów litewskich i rosyjskich - tu polecam Wam świetnego bloga przepięknej Aliony. Przejrzałam go z pomocą translatorów, go jednak litewskich jest trudnym językiem. Ale i sama Aliona odpowiedziała mi na wiadomości, więc byłam już bogata w pewną wiedzę. Od tego roku na Litwie obowiązującą walutą jest euro, więc za…

Jak przekonałam się do idei dermokonsultacji firm kosmetycznych?

W marcu zdarzyło się, że odwiedziłam dwa miejsca, gdzie były organizowane dermokonsultacje. Jedno z nich to akcja firmy Vichy, która odwiedzała różne miasta. A druga to cykliczna inicjatywa polskiej marki Sylveco. W ramach postanowień po Dniu Kobiet, gdzie obiecałam sobie, że wreszcie odwiedzę specjalistę od skóry postanowiłam skorzystać z okazji. I generalnie moje wrażenia są pozytywne :) Pierwsze były dermokonsultacje z Vichy, które Białystok odwiedziło w weekend, co poskutkowało niemałym zainteresowaniem. Prawda, że nie stałam długo w kolejce, ale jednak sporo osób się na to skusiło. Widok profesjonalnych pań działał niesamowicie kusząco. Cztery stoiska plus jedna krążąca wokół nich pani z aparatem, której starałam się unikać jak ognia. Też nie lubicie, gdy ktoś robi zdjęcia na jakichś akcjach czy zabawach?  Gdy wreszcie przyszła moja kolej przemiła pani najpierw zrobiła wywiad i rozpoczęła procedurę. Pierwsze - poziom nawilżenia cery. U mnie został sprawdzony na policzku, a przy …